- Jakim reportażem? - zapytał generał...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Wzruszyła ramionami.
- Czy to nie wszystko jedno? Reportażem o tym, co kryje się za tą wiel­ką tajemnicą- odparła nonszalancko. - Wydaje mi się, że pewnego dnia i tak to wszystko stanie się publicznie znane. Zgadzam się nie puścić ani słowa na ten temat, dopóki ten dzień nie nadejdzie. Może pan posłać za mną chłopa­ków z karabinami, żeby śledzili każdy mój krok. A pan w zamian opowie mi wszystko, co się tu dzieje. Umożliwi mi pan dostęp do akt i ułatwi wywiady z ludźmi oraz nagranie materiału. Chcę dostać takie same prawa jak wojsko­wi historycy. Dzięki temu będę mogła zrobić rzetelny, oparty na faktach ma­teriał... oczywiście, kiedy przyjdzie na to czas.
Clark przez chwilę siedział bez ruchu.
- W porządku - powiedział cicho.
Woody odetchnął nie kryjąc ulgi i odprężył się.
- Ale co w porządku? - zapytała ostrożnie Kate.
- W porządku, może pani robić ten reportaż. Dam pani dostęp do wszyst­kich informacji, których może pani potrzebować, by dobrze wykonać swoją robotę. Ale nie piśnie pani nikomu na ten temat ani słowa, dopóki nie zapalę zielonego światła.
Wyraz twarzy Woody'ego wskazywał, że gotów jest na to pójść. Ale Kate nie zamierzała zrezygnować z dziennikarskiej niezależności.
- Nie będę niczego wybielać - oznajmiła twardo. - Nie zgadzam się na żadną propagandę ani lukrowane obrazki. - Clark skinął głową, ale Kate cią­gnęła dalej: - A kiedy wysunę uzasadnione żądanie o dostęp do jakichś in­formacji albo zadam pytanie, na które pan albo ktoś inny zna odpowiedź...
- Tylko na temat tej operacji - przerwał jej Clark. - To moje ostatnie słowo.
Kate przez chwila rozważała coś w myślach.
- Chcą, żeby odpowiedział pan na moje pytania - dodała. Clark skinął głową.
Kate wyprostowała się i wzruszyła ramionami.
- Dobra, w porządku. Możecie nam oddać sprzęt i kasetą?
Clark skinął głową w stroną majora Reeda. Kamera i kaseta wróciły do właściciela. Kamerzysta z początku protestował, gdy reporterka kazała mu kręcić ujęcia z ręki, ale wreszcie obszedł stół i znalazł odpowiednie stanowi­sko.
- Jedziemy - powiedział.
- Jesteśmy w kwaterze głównej UNRUSFOR z generałem Nate`em Clarkiem, dowódcą sił ONZ - zaczęła Kate. - Panie generale, może pan nam powiedzieć, co widzieliśmy dzisiaj przy torach kolejowych? Co się kryje pod tym kamuflażem? - Podsunęła mikrofon Nate'owi.
- Sprzęt, amunicja, paliwo - odpowiedział.
- A więc chce nam pan powiedzieć, że znajduje się tam zwykły maga­zyn? - Kate poczuła rozczarowanie na myśl o zawartej ugodzie.
- Tak.
- A dlaczego przedsięwziął pan tak nadzwyczajne środki ostrożności dla jego ochrony?
Mikrofon wbił się prawie w brodę Clarka.
- To z powodu jego położenia. Jest usytuowany znacznie dalej na za­chód, niż Chińczycy mogliby się spodziewać. I znacznie większy, niż mogło­by się wydawać.
Kate nie miała pojęcia, o co dalej pytać. Przemknęło jej przez myśl, by porzucić ten temat i zadać pytanie z zupełnie innej beczki. Ale spróbowała jeszcze raz.
- Panie generale, czy może pan wyjaśnić, co to mogłoby dać do zrozu­mienia chińskiemu generałowi, gdyby się o tym dowiedział?
- Dałoby mu do zrozumienia, że UNRUSFOR planuje zmasowane ude­rzenie. Miałby dowód na to, że przenosimy nasze pozycje daleko na zachód, przygotowując kontratak, który mógłby zagrozić okrążeniem całej chińskiej armii ekspedycyjnej. Odkrycie tego faktu przez Chińczyków mogłoby spo­wolnić ich natarcie. Bardzo prawdopodobne, że przyjęliby bardziej defensywną taktykę zamiast parcia naprzód, prosto w pułapkę.
- Czy chce nam pan powiedzieć, że UNRUSFOR planuje zmasowaną kontrofensywę przeciwko Chińczykom? - zapytała Kate, czując podniece­nie na myśl o odpowiedzi generała. Mikrofon znajdował się o centymetr od twarzy Clarka.
- Nie - odparł Clark. - Chcę powiedzieć, że chiński wywiad mógłby tak zinterpretować te fakty.
- Ale... czy to prawda? Rzeczywiście planuje pan atak?
- Tak.
Kate omal nie wypuściła mikrofonu z ręki. Mocniej chwyciła za uchwyt.
- Cięcie! - krzyknęła w końcu. Spojrzała na Woody`ego. Patrzył w wi­zjer, przeglądając materiał. - Panie generale - odezwała się. - Czy jest pan pewien, że chce pan to powiedzieć do kamery?
Clark wzruszył ramionami.
- Chciała pani mieć pełny obraz sytuacji.
- Taaak, ale... W porządku. - Skinęła Woody'emu głową i uniosła mi­krofon. - Jaki jest pański plan?
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.