Gdy pierwsza partia biletów - 150000 miejsc na CN Stadium w Toronto- rozeszła się w przeciągu paru godzin, wiedzieliśmy, że musi się udać...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
To dodalo nam pewności siebie. Na samym początku trasy byliśmy całkowicie spłukani, gdyż wydaliśmy masę pieniędzy na jej zorganizowanie oraz na nagranie płyty. Po ukazaniu się albumu otrzymaliśmy od wytwórni pl\'tow'ej zaliczkę, ale pokrywaia ona jedynie koszty nagrania. Cały czas jednak istnialo ryzyko, które moglo powstrzymać nas od kontynuowania tournee - chociaż nie wiedzieliśmy, w jaki sposób. Istniała realna możliwość pewnych nacisków na nas, zamrożenia kont bankowych, abyśmy nie mogli wydawać tych pieniędzy. A nie licząc kosztów samego uruchomienia tournee, nasze dzienne wydatki podczas trasy przekraczały 100000 dolarów, dlatego więc pierwsze kilka tygodni tak bardzo nas stresowało. To hyl nerwowy okres, gdyby bowiem banki nam odmówiły, trudno byłoby zebrać pieniądze potrzebne na kontynuowanie trasy. Nadszedł jednak czas, gdy zarobiliśmy wystarczająco dużo pieniędzy, by bez obaw kontynuować trasę. Ulokowaliśmy je w innych bankach na rachunkach, które nie mogly być ruszone przez nikogo z zewnątrz. W tym momencie Roger nie mógł już zrobić niczego, co by nas powstrzymało. Mogliśmy zacząć świętować.
- Czy chcieliście wrócić więksi i lepsi, aby nie pozostawić żadnych wątpliwości, że nowy Floyd bez Rogera jest cieniem przeszłości?
G: Dokładnie. Dlatego wydaliśmy dobry album, robiliśmy widowiskowy show i zorganizowaliśmy tournee trwające ponad rok. Chcieliśmy udowodnić wszystkim, że nadal jesteśmy w interesie i nikt nas nie powstrzyma. (...) Obecnie panuje moda na wielkie widowiska, są one planowane jak kampanie militarne. Jeśli wydasz więcej pieniędzy- zarobisz więcej pieniędzy, a przy tym zabawisz się o wiele lepiej.
174
1990
- A czy tak zorganizowany, wyreżyserowany w każdym szczególe show nie usuwa wszelkiej spontaniczności?
G: Nie. ponieważ cala oprawa świetlna jest zaprogramowana na komputerze zaś odpowiedzialny za to człowiek wciska właściwy guzik w odpowiednim momencie uruchamiając cala serię impulsów. To wszystko jest elastyczne, impulsy te nie są zsynchronizowane z daną piosenką od początku do końca, nie są też identyczne każdej nocy. Człowiek regulujący światła może być artystą jeśli chce, może co noc proponować odmienną oprawę wizualną, dzięki temu my mamy wolną rękę i możemy dowolnie wydłużać lub skracać piosenki. Jedynie przy niektórych nie możemy sobie na to pozwolić z powodu technologii użytej w studiu, np. w czterech czy pięciu piosenkach musimy wykorzystać seąuencery, dlatego są one bardziej sztywne niż bym sobie życzyl. Jest to sprawa używania nowych technologii w studiu, zwykle nie zdajesz sobie sprawy, że będą cię one ograniczać na koncercie.
- Czy na początku nie obawiałeś się, że fani mogą źle zareagować na Pink Floyd bez Rogera?
G: Wiedziałem, że część fanów się z tym nie pogodzi ale nie było ich zbyt wielu. Zdarzali się jednak wśród publiczności ludzie dość głośno wyrażający swe uczucia do Rogera, krzyczeli bardzo glośno »r momentach, gdy reszta widowni zachowywała się cicho. Zupełnie nie rozumiem, czemu do cholery zawracali sobie glowę kupowaniem biletu. Jeśli nas nie lubią, niech idą sobie obejrzeć koncert Watersa zamiast tego. To w sumie szybko znikło, by! jednak jeden czy dwa zabawne incydenty. Raz widziałem caly rząd około ośmiu chlopaków w koszulkach z napisem ,,Fuck Roger'.', innym razem znów pojawił się chłopak w koszulce z tournee Rogera, na której zielonymi fluorescencyjnymi literkami bylo napisane nazwisko Watersa, które raziło mnie w oczy za każdym razem, gdy spojrzalem na publiczność. Na początku chłopak ten krzyczał na nas, ale pod koniec koncertu zdjąl koszulkę, podań ją na kawałki, rzucił na ziemię i rozdepta!.
Ci ludzie nie rozumieją co się stało. Wielu z nich myśli, że to było coś, czemu my byliśmy winni. Ale my przecież nie wyrzucaliśmy Rogera. On sam opuści! Pink Floyd. Wysłał listy do CBS i EMI oznajmiając, że opuścił Pink Floyd
- byio to zupełnie jasne i jednoznaczne. Nawet nic nam nie powiedział, dowiedzieliśmy się o tym dopiero po otrzymaniu kopii listu z firmy płytowej. On odszedł, a my chcieliśmy kontynuować nasze kariery. To przecież zupełnie proste. Walczyliśmy jedynie o naszą wolność.
- Czy nigdy nie dyskutowaliście w latach siedemdziesiątych co się stanie, jeśli członek zespołu zechce odejść?
G: Nie. Gdy Syd odszedł zanim ja dołączyłem, a był wtedy prawdziwym szefem zespołu, nikt nie powiedziai: Dobra, pakujemy manatki bo nie ma Syda. Gdy Rick odszedł w 1979 r. też nie powiedzieliśmy, że pora z tym skończyć. Więc gdy
175
1990
n' 1985 r. odszedł Roger, dlaczego miałbym nie kontynuować czegoś, co robiłem przez ostatnie 17 lat':' Nie widzialem żadnego powodu, by nie kontynuować swojej kariery.
- Czy widziałeś kiedykolwiek koncert Jeana Michela Jarre'a?
G: Nic'. Widzialem wideo z występu w Docklunds i specjalnie mnie to nie ruszyło. Robi trochę fajnej muzyki, ale nie ma tej dynamiki, którą osobiście bardzo lubię, zaś od stroni' wizualnej mysie, ze jest tam sporo tanich chwytów, ale nie widziałem lego na żywo. wiec naprawdę nie wiem. Biedny Jean Michel trochę struci! glowę i zagubi! się w tym wszystkim. A'(C wiedział, jak się dogadać z pewnymi osobami i pozostawił po sobie bardzo źle wrażenie, bowiem nie zapłacono pewnym ludziom i to czy tamto się nie wydarzyło. Wiem, ze po koncercie w Wenecji również o nas niektórzy źle się wyrażali, zwalając na nas sprawy, w których nie mv zawiniliśmy. Jednak wszyscy, którzy powinni dostać pieniądze -- dostali je. otrzymali je nawet ci, którzy wcale nie powinni. Kosztowała nas to fortunę!
- Czy widziałeś ostatnio jakieś wyjątkowe koncerty?
G: Widziałem Michaela Jaeksona na jednym z zamkniętych koncertów w Ameryce i nie było to nic wielkiego. Gdy widzę cos takiego, myślę: Mój Boże, zatrudnijcie mnie przez tydzień, a zamienię to w cos naprawdę dobrego. Nie mam wątpliwości, ze gdyby dano mi kilka dni i trochę pieniędzy, zmieniłbym show Michaela Jaeksona z zupełnie przeciętnego w naprawdę dobry. Pewne rzeczy da się zrobić, pewnych nie, cliodzi o milion drobiazgów, na które można popatrzeć. Poszedłem tez zobaczyć Prince 'a na Wembley i był naprawdę dobry. Wychodzi z siebie by dobrać najlepszych ludzi i zrobić wszystko jak najlepiej, myśli o każdym detalu. Otacza się ludźmi, którzy podzielają jego wiarę, że jeśli wszystko dobrze zrobisz, musi się udać. Takie jest też nasze nastawienie.
- Gd\ grasz, powiedzmy, na płycie Panią McCartneya, to na jakiej zasadzie? Jaki rodzaj wynagrodzenia płaci jeden milioner drugiemu za chwilę gry na gitarze? A może jest jakiś inny system?
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zĹ‚apiÄ…, to znaczy, ĹĽe oszukiwaĹ‚eĹ›. Jak nie, to znaczy, ĹĽe posĹ‚uĹĽyĹ‚eĹ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….