Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Zebrałem wszystkie dostępne informacje, wybrałem najodpowiedniejszych ludzi do Madrytu i Lizbony i pozostawiłem instrukcje w moim wydziale, dotyczące zadań, jakie należało w czasie mej nieobecności wykonać.
Wkrótce potem zadzwonił Ribbentrop. Rzekł krótko: Niech pan 114 natychmiast przyjdzie. Gdy przyszedłem, zapytał, czy zadowolony jestem z poczynionych przygotowań, a także, czy nie potrzeba mi więcej pieniędzy. Zapytał też, czy opracowałem jakiś plan działania. Odpowiedziałem, że jeszcze nie. Następnie dodał, że wszystko, co dotyczy tej sprawy, ma być trzymane w ścisłej tajemnicy i że Fiihrer ukarze winnych najmniejszego jej pogwałcenia. Fiihrer pragnie, aby mi to powtórzyć osobiście. Było typowe dla Ribbentropa, że o takich rzeczach mówił dopiero teraz. Zapewniłem go, że stanie się zgodnie z wolą Fiihrer a. Wreszcie udało mi się pożegnać i odejść. Następnego dnia odleciałem przez Lyon i Marsylię do Barcelony, a stamtąd do Madrytu. Duszący upał leżał nad ziemią. Nagie brązowe skały Pirenejów przypominały jakiś krajobraz księżycowy. Znałem pilotów, którzy często współpracowali z naszym wywiadem, i jeden z nich zaprosił mnie do kabiny, abym mógł łyknąć trochę świeżego powietrza. Wkrótce nadlecieliśmy nad Madryt, zatoczyliśmy wielki łuk i łagodnie wylądowaliśmy na lotnisku. Udałem się najpierw do hotelu dla niemieckich urzędników państwowych, gdzie zameldowałem się oficjalnie, a następnie do prywatnego domu, w którym miałem w rzeczywistości mieszkać. Następnie przebrałem się i odświeżyłem, po czym udałem się drogą okrężną do ambasady niemieckiej i zażądałem widzenia z niemieckim ambasadorem von Stohrerem. Opowiedziałem mu pokrótce o moim zadaniu. Wydawało się, że nie zorientowano go dokładnie w celach mej misji. Okazało się także, że informacje, na których władze w Berlinie oparły swoje decyzje, pochodziły w pierwszym rzędzie od niego. Von Stohrer posiadał powiązania towarzyskie, które prowadziły poprzez członków arystokracji hiszpańskiej do księcia Windsoru. Kilku hiszpańskich i portugalskich notabli było bardzo bliskimi przyjaciółmi księcia, który pewnego wieczoru powiedział im na przyjęciu, że stała obserwacja jego poruszeń stała się dlań męcząca i wyraził niezadowolenie z sytuacji. Zdawało się także, że nie jest uszczęśliwiony nominacją na gubernatora Bermudów. W czasie różnych rozmów powtarzał, że z przyjemnością przyjechałby na dłużej do Hiszpanii, aby uciec od wszystkiego i żyć w spokoju z żoną. Przesłano mu więc zaproszenie na polowanie, które zostało przyjęte. Terminu przyjazdu księcia jeszcze nie ustalono. 115 natychmiast przyjdzie. Gdy przyszedłem, zapytał, czy zadowolony jestem z poczynionych przygotowań, a także, czy nie potrzeba mi więcej pieniędzy. Zapytał też, czy opracowałem jakiś plan działania. Odpowiedziałem, że jeszcze nie. Następnie dodał, że wszystko, co dotyczy tej sprawy, ma być trzymane w ścisłej tajemnicy i że Fiihrer ukarze winnych najmniejszego jej pogwałcenia. Fiihrer pragnie, aby mi to powtórzyć osobiście. Było typowe dla Ribbentropa, że o takich rzeczach mówił dopiero teraz. Zapewniłem go, że stanie się zgodnie z wolą Fiihrer a. Wreszcie udało mi się pożegnać i odejść. Następnego dnia odleciałem przez Lyon i Marsylię do Barcelony, a stamtąd do Madrytu. Duszący upał leżał nad ziemią. Nagie brązowe skały Pirenejów przypominały jakiś krajobraz księżycowy. Znałem pilotów, którzy często współpracowali z naszym wywiadem, i jeden z nich zaprosił mnie do kabiny, abym mógł łyknąć trochę świeżego powietrza. Wkrótce nadlecieliśmy nad Madryt, zatoczyliśmy wielki łuk i łagodnie wylądowaliśmy na lotnisku. Udałem się najpierw do hotelu dla niemieckich urzędników państwowych, gdzie zameldowałem się oficjalnie, a następnie do prywatnego domu, w którym miałem w rzeczywistości mieszkać. Następnie przebrałem się i odświeżyłem, po czym udałem się drogą okrężną do ambasady niemieckiej i zażądałem widzenia z niemieckim ambasadorem von Stohrerem.
|
Wątki
|