-A zatem - i słuchaj uważnie - jeśli okaże się to konieczne, albo jeśli nadarzy się taka sposobność, otrzymujesz pozwolenie zgładzenia Greera jako wroga...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Cała potęga rządu stoi za każdym twoim czynem prowa­dzącym do tego celu. A teraz, zanim się rozłączę, czy masz jakieś pytania?
Wydawali się pewni, że będzie z nimi współpracował. Jakiś mechanik przypadkowo wplątany w tę sprawę pewnie by się przera­ził powierzonym zadaniem i przejął rozmową z tek wysoko posta­wionymi osobami. Niefortunnie dla Inneldy, właśnie sama pomagała Hedrockowi w osiągnięciu jego celów, a nie odwrotnie.
Uświadomił sobie, że oczekują odpowiedzi.
- Nie mam żadnych pytań - powiedział cicho. - Jestem lojal­nym poddanym Cesarzowej. Rozumiem wszystko.
- To dobrze. Jeżeli jutro do jedenastej nie będzie od ciebie żad­nych wiadomości, zaatakujemy. Obyś się okazał wart zaufania cesa­rzowej.
Połączenie zostało przerwane. Hedrock zszedł do maszynowni. Ubolewał nad krótkim czasem, jaki miał do dyspozycji. Miał jednak nadzieję, że zdoła opóźnić atak o godzinę albo nawet dłużej.
Wziął pigułkę, żeby nie zasnąć, i wrócił do pracy. Tuż po pomo­cy miał już połowę mocy niezbędnej do startu. Poszedł na górę, usma­żył połeć mięsa. Posiliwszy się, powrócił do maszynowni.
Kiedy mozolił się nad drugim silnikiem, zdał sobie sprawę, że pracuje na podstawie założeń, które nie zostały udowodnione. Za­kładał, że te napędy mogą działać. Pod pewnym względem wniosek wydawał mu się rozsądny z uwagi na podróż powrotną statku z po­bliskiej gwiazdy oraz udane lądowanie w hangarze przypominającym pochwę miecza. Nie ulegało jednak kwestii, że Hedrock miał pole­gać na maszynerii, którą mógł sprawdzić dopiero w krytycznym momencie.
Czas płynął zbyt szybko. O dziewiątej dziesięć Hedrock uświa­domił sobie, ile godzin minęło. Oszacował, że przygotowanie dru­giego silnika zajmie mu jakieś dwie godziny i już teraz mógł mówić o opóźnieniu. Nakarmił Greera, połknął niewielkie śniadanie t do dziesiątej czterdzieści dłubał przy silniku.
Pocąc się z wysiłku, daleki od skończenia pracy, włączył stat i wezwał Zeydela. Twarz mężczyzny pojawiła się na ekranie prawie natychmiast; sprawiał wrażenie wyczekującego lisa. Oczy błyszcza­ły mu jak w gorączce, a usta drżały lekko.
- Już?- wysapał.
- Jeszcze nie - powiedział szybko Hedrock. - Greer właśnie poszedł do kabiny sterowniczej. Był ze mną przez całe rano, więc dopiero teraz zacząłem rozmontowywać silniki. Chyba uda rai się skończyć do jakiejś wpół do pierwszej, najdalej pierwszej. Umów­my się na pierwszą, żeby mieć całkowitą pewność. Ja...
Obraz Zeydela zniknął z ekranu, a pojawiła się na nim twarz cesarzowej Inneldy. Jej zielone oczy były zmrożone, ale odezwała się spokojnym głosem.
- Przyjmujemy opóźnienie, lecz tylko do dwunastej. Bierz się do pracy i nie wyłączaj statu. Oczywiście mam na myśli głos, a nie wizję. I sparaliżuj te napędy na czas!
- Postaram się, Wasza Wysokość - wyszeptał Hedrock.
Zyskał kolejną godzinę.
Powrócił do montowania atomowego silnika. W połyskujących narzędziach widział odbicie swojej twarzy zlanej potem. Czuł, że jest spięty, i nie był już pewny, że dzięki temu, co robi, osiągnie wy­znaczony cel. Na niebie ponad wielką aglomeracją flota rządowa czekała w pełnej gotowości bojowej. A szansę, że Producenci Broni w ostatniej chwili przystąpią do działania, zmniejszały się z każdą mijającą minutą. Wyobraził sobie, jak jego wiadomość dociera do Korporacji Meteorów. List do Petera Cadrona z adresem zostanie szybko dostarczony, ale Cadron może być akurat na konferencji. Możliwe, że przeszedł przez transmiter na drugą półkulę. Możliwe, że będzie jadł obiad. Poza tym ludzie nie otwierają listów tak szyb­ko, jakby od tego zależało ich życie. A zatem istniało spore prawdo­podobieństwo, że radny odczyta wiadomość od Roberta Hedrocka dopiero około trzynastej czy nawet czternastej.
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.