Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Idąc dalej pod górę, Markiz zaczął
przeczuwać, że sam dla siebie staÅ‚ siÄ™ przeszkodÄ… w dotarciu do KsiÄ™gi. I że na dodatek jakaÅ› obca siÅ‚a odebraÅ‚a mu tÄ™ jego umiejÄ™tność kontroli, umiejÄ™tność, z której kiedyÅ› byÅ‚ tak dumny. SpojrzaÅ‚ z góry na obóz, na maÅ‚e figurki koni i poruszajÄ…cego siÄ™ miÄ™dzy nimi Gauche’a, na Å›piÄ…cÄ… WeronikÄ™ i siebie samego leżącego obok niej. Z tej odlegÅ‚oÅ›ci ów widok można byÅ‚o wziąć za kolorowÄ…, ale martwÄ… ilustracjÄ™, obraz malowany rÄ™kÄ… wrażliwego pejzażysty, który postaci ludzkie umieszcza w krajobrazie tylko dla ozdoby. PatrzÄ…c w dół, Markiz zrozumiaÅ‚, że stanÄ…Å‚ przed wyborem, a ponieważ wierzyÅ‚, że po- ważnych wyborów nie dokonuje siÄ™ nigdy samemu, odwróciÅ‚ siÄ™ i wspinaÅ‚ dalej, uwal- niajÄ…c stopami drobne kamyczki, które z szemrzÄ…cÄ… skargÄ… toczyÅ‚y siÄ™ w dół. 75 13 NastÄ™pnego dnia wieczorem dojechali do Å›ciÅ›niÄ™tego miÄ™dzy górami miasteczka. ByÅ‚o w nim coÅ› dziwnego. Pozamykane na gÅ‚ucho drzwi i okiennice, nieczynne dwie kolejne oberże. Wreszcie spotkali ponurego mężczyznÄ™, który popatrzyÅ‚ na nich jak na duchy. Od niego dowiedzieli siÄ™, że miasteczko nazywa siÄ™ Montrejeau i że od kilku dni panuje tu zaraza. Mężczyzna daÅ‚ im do zrozumienia, żeby nie spodziewali siÄ™ ciepÅ‚ego ani w ogóle jakiegokolwiek przyjÄ™cia. Ludzie bali siÄ™ i nie wychodzili z domów. RadziÅ‚ im przenocować gdzieÅ› poza miastem i jak najszybciej jechać dalej. Mimo że konie byÅ‚y zmÄ™czone i ledwie powłóczyÅ‚y nogami, zdecydowali siÄ™ minąć miasto. Byli gÅ‚odni i zmarzniÄ™ci. Tego dnia Gauche zauważyÅ‚ subtelnÄ… zmianÄ™, jaka nastÄ…piÅ‚a po nocy spÄ™dzonej w górach. Nie znaÅ‚ faktów. Nie widziaÅ‚ Weroniki i Markiza wychodzÄ…cych poza obóz ani tego, jak wracali — objÄ™ci i nieobecni. ZresztÄ… chyba nie zrozumiaÅ‚by tego. Nie wie- dziaÅ‚ dokÅ‚adnie, czym jest mężczyzna i kobieta, i co znaczy to, że szukajÄ… w ciemno- Å›ciach miejsca, żeby siÄ™ zÅ‚Ä…czyć. WyczuwaÅ‚ tylko, że przepaść miÄ™dzy ludźmi i zwierzÄ™- tami nie jest tak wielka, jak zwykÅ‚o siÄ™ sÄ…dzić. A jeżeli nawet rozumiaÅ‚, czym może być miÅ‚ość miÄ™dzy ludźmi, to pewnie przypisywaÅ‚ jej te same cechy co pieszczotom koni i nagÅ‚emu odchodzeniu od zmysłów jego żółtego psa. Teraz jednak wiedziaÅ‚, że coÅ› siÄ™ dzieje. ZauważaÅ‚ dÅ‚ugie i ciężkie spojrzenia Markiza rzucane na jadÄ…cÄ… obok konno WeronikÄ™. WidziaÅ‚ ich radosne zmieszanie, kiedy napotykali nawzajem swoje spojrzenia, i to, z jakim trudem odrywali je od sie- bie. Gauche prawie czuÅ‚ tÄ™ siÅ‚Ä™, która sprawiaÅ‚a, że ich konie szÅ‚y teraz wolniej i zawsze blisko. W milczeniu jadÄ…cych na nich ludzi sÅ‚yszaÅ‚ pytania, a w wypowiadanych przez nich pytaniach już zawarte byÅ‚y odpowiedzi. W nagle okazywanej troskliwoÅ›ci Markiza tkwiÅ‚a Å›wiadomość wÅ‚adzy. W ulegÅ‚ym przyjmowaniu tej opieki przez WeronikÄ™ także tkwiÅ‚a Å›wiadomość wÅ‚adzy, ale wÅ‚adzy innej, bardziej ukrytej. Tego dnia kilka razy przekraczali jakÄ…Å› pÅ‚ytkÄ…, kamienistÄ… rzekÄ™ i robili wtedy maÅ‚y postój. Na takim postoju pewien gest Markiza niezwykle mocno podziaÅ‚aÅ‚ na Gauche’a. Markiz dotknÄ…Å‚ Weroniki w taki sposób, że dotyk jak echo rozszedÅ‚ siÄ™ falami w powie- trzu. Gauche znalazÅ‚ siÄ™ w zasiÄ™gu tego echa i jego ciaÅ‚o zadrżaÅ‚o. W nastÄ™pnej chwili 75 caÅ‚y staÅ‚ siÄ™ pragnieniem takiego dotyku. Gauche przez przypadek dostaÅ‚ siÄ™ w zasiÄ™g miÅ‚oÅ›ci i pożądania tych dwojga, i poczuÅ‚ siÄ™ z nimi zwiÄ…zany na zawsze. A ponieważ niemy chÅ‚opak nie doÅ›wiadczyÅ‚ różnicy miÄ™dzy kobietÄ… a mężczyznÄ… i sam nie byÅ‚ do koÅ„ca ani jednym, ani drugim, pokochaÅ‚ ich od chwili tego gestu caÅ‚ym swoim pragnie- niem miÅ‚oÅ›ci. OddaÅ‚ im to, co zwykle dzieci ofiarowujÄ… rodzicom, czyli bezgraniczne zaufanie i najwiÄ™kszy podziw. I oczekiwanie, że ten czuÅ‚y, drobny gest bÄ™dzie siÄ™ powta- rzaÅ‚ w nieskoÅ„czoność, dajÄ…c pewność, że w Å›wiecie istnieje harmonia gÅ‚Ä™bsza niż ta, której jest w stanie doÅ›wiadczyć rozum. Tak wiÄ™c Gauche staÅ‚ siÄ™ jedynÄ… sprzyjajÄ…cÄ… tej niespodziewanej miÅ‚oÅ›ci osobÄ….
|
WÄ…tki
|