5

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Następnego dnia — a był to siódmy dzień — kiedy Żydzi spieszyligromadnie do synagogi, pewien zawadiaka z Cezarei umieścił u wejścia sy-nagogi garnek odwrócony do góry dnem i zabijał na nim ptaki na ofiarę192.Fakt ten srodze Żydów rozjątrzył, gdyż w ich oczach była to zniewaga Prawai zbezczeszczenie miejsca. Umiarkowani i ugodowi między nimi uważali, żetrzeba odnieść się z tym do władz, lecz część buntownicza i opanowana go-rączką młodego wieku paliła się do walki. Awanturnicze żywioły spośród
mieszkańców Cezarei już stały gotowe do działania, gdyż wysłano naprzód,wedle ukartowanego planu, człowieka, który miał składać ofiarę. Tak otoniebawem rozgorzała walka. Lecz nadszedł dowódca jazdy Jukundus, które-mu polecono kres temu położyć, rozkazał usunąć garnek i starał się buntuśmierzyć. Gdy jednak nie udało mu się powstrzymać mieszkańców Cezareiod aktów gwałtu, Żydzi porwali księgi Praw i wycofali się do Narbaty193.Tak nazywa się pewna wieś żydowska, oddalona o sześćdziesiąt stadiów odCezarei. Lecz dwunastu wybitnych mężów udało się z Janem na czele doFlorusa, przebywającego w Sebaste, ze skargą z powodu tego, co zaszło,oraz gorącą prośbą o pomoc, przy czym czyniono delikatnie aluzję do ośmiutalentów194. On zaś kazał owych mężów pojmać i związać, zarzucając im, żewynieśli księgi Praw z Cezarei.
6. Wydarzenie to wzburzyło mieszkańców Jerozolimy, lecz jeszcze sta-rano się panować nad uczuciami. Florus zaś, jakby biorąc zapłatę za to, żebyrozniecić płomień wojny, kazał zabrać ze świętego skarbca siedemnaście ta-lentów pod pretekstem, że mają służyć potrzebom Cezara195. Naród oczywi-ście wielce się tym zatrwożył. Przeto ruszono pospołu do świątyni i wśródgłośnych okrzyków wywoływano imię Cezara i błagano go o wyzwolenie odtyranii Florusa. Niektórzy z buntowników miotali na Florusa najokropniejszeobelgi i obnosząc kosz prosili o składanie drobnych pieniędzy196 dla niegojako dla ostatniego biedaka. Lecz to nie wyleczyło go z chciwości, przeciw-nie, rozdrażnienie popychało go do jeszcze energiczniejszego wyciskaniapieniędzy. Dlatego też, zamiast udać się do Cezarei, ugasić pożar wojny, któ-ry stąd wziął początek, i usunąć przyczynę niepokojów, za co otrzymał za-płatę, ruszył na czele armii197 złożonej z jazdy i wojska pieszego na Jerozo-limę, aby orężem rzymskim robić interesy i miasto przy pomocy strachui gróźb doszczętnie ograbić.
7. Lud, pragnąc zawczasu powstrzymać jego atak, wyszedł na spotka-nie żołnierzy, witając ich radosnymi okrzykami i sposobił się do przyjęciaFlorusa z całą uniżonością. Ten jednak wysłał przodem setnika Kapitonaz oddziałem pięćdziesięciu jeźdźców, rozkazując przez niego Żydom, abysię rozeszli i nie udawali, że żywią dlań uczucia życzliwości, skoro gow tak niewybredny sposób zelżyli. Jeśli stać ich na odwagę i szczerość, toniechaj drwią z niego także w jego obecności i swoje umiłowanie wolnościokażą nie tylko w słowach, lecz także z bronią w ręku. Tłum srodze za-trwożył się słysząc te słowa, a gdy nadto w środek niego wpadli jeźdźcyKapitona, rozproszył się, zanim mógł pozdrowić Florusa lub dać żołnie-rzom dowody uległości. Powrócono więc do swoich domów i noc spędzonow strachu i przygnębieniu.
8. Florus, który wówczas stanął w pałacu królewskim, kazał nazajutrzprzed nim ustawić trybunał, na którym zajął miejsce. Tedy stawili się tamarcykapłani, dostojnicy i przedniejsi obywatele i stanęli przed trybunałem.
Florus zażądał od nich wydania tych, którzy obrzucili go drwinami, oświad-czając, że jeśli nie przyprowadzą winowajców, na siebie samych ściągnązemstę. Ci odrzekli, że lud pragnie spokoju, i prosili, aby wybaczył tym,którzy go znieważyli. Wszak trudno się dziwić, że w tak wielkim tłumieznalazły się jakieś gorące głowy i niedoważone młokosy. Nie sposób zre-sztą odnaleźć winnych, gdy każdy pożałował swego błędu i ze strachu wo-lał wyprzeć się tego, co uczynił. Jeśli pokój w narodzie leży murzeczywiście na sercu i pragnie zachować miasto dla Rzymian, winien ra-czej, ze względu na wielu niewinnych, wybaczyć kilku przestępcom, niżprzez tę garstkę niegodziwców tak wielką liczbę dobrze usposobionego na-rodu wtrącić w stan niepokoju.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.