Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
O Fliuntyjczykach powiedzia³em wiêc ju¿, ¿e przyjacio³om swym byli wierni, w ci¹gu wojny okazali siê niezmiennie bitni i choæ wszystkiego byli pozbawieni, trwali z nimi w sojuszu. Prawie w tym samym czasie Aineas Stymfalijczyk, zostawszy wodzem Arkadów52, uzna³ za nieznoœny stan rzeczy w Sikyonie i wszed³szy ze swoim wojskiem do jego twierdzy, zwo³a³ najwp³ywowszych ze znajduj¹cych siê w mieœcie Sikyoñczyków oraz wezwa³ do powrotu wygnanych bez uchwa³y zgromadzenia ludowego. Eufron zaœ, zdjêty wskutek tego strachem, uciek³
51 Wed³ug Tucyd. III 49 ¿o³nierze zabierali ze sob¹, zapas ¿ywnoœci na trzy dni, g³ównie m¹kê, z której, zmieszanej z oliw¹, sporz¹dzali ciasto. 52 Aineas Stymfalijczyk by³ prawdopodobnie przewodnicz¹cym Zwi¹zku Arkadyjskiego. do przystani Sikyoñczyków i przywo³awszy do siebie Pasimela53 z Koryntu, za jego poœrednictwem oddal tê przystañ Lacedemoñczykom i odt¹d dzia³a³ w przymierzu z nimi, twierdz¹c, ¿e by³ on zawsze wierny Lacedemoñczykom: w czasie bowiem, kiedy g³osowaniem rozstrzygano w mieœcie pytanie, czy nale¿y siê od nich oderwaæ, on wraz z niewielu wypowiedzia³ siê, ¿e nie nale¿y, póŸniej zaœ, pragn¹c ukaraæ tych, co go zdradzili, wprowadzi³ demokracjê. „A i obecnie — koñczy³ on — wygnani zostali przeze mnie ci, którzy was zdradzali. Gdybym móg³, to bym ca³e to miasto do was przy³¹czy³, obecnie jednak oddajê wam tê przystañ, któr¹ ow³adn¹³em". S³ucha³o tych jego s³ów bardzo wielu, ilu jednak by³o tych, którzy mu uwierzyli — nie wiem. Poniewa¿ jednak pocz¹³em mówiæ o Eufronie, chcê opowieœæ o nim doprowadziæ do koñca. Kiedy w Sikyonie wybuch³a wojna domowa miêdzy arystokracj¹ a prostym ludem, Eufron, dostawszy z Aten wojsko najemne, ponownie wróci³ i z pomoc¹ ludu ow³adn¹³ miastem. Twierdzê dzier¿y³ wci¹¿ tebañski komendant wojenny. Eufron, zdawszy sobie sprawê, ¿e wobec tego, i¿ Tebañczycy znajduj¹ siê w twierdzy, nie by³by w stanie ow³adn¹æ ca³ym tym pañstwem, zebra³ pieni¹dze i wyruszy³ do Teb, aby z ich pomoc¹ nak³oniæ Tebañczyków do wygnania ludzi najwp³ywowszych i do oddania grodu w jego rêce. Lecz byli jeszcze dawniejsi wygnañcy, znaj¹cy jego poczynania i drogi; ci wyruszyli tak¿e do Teb, aby przeciwdzia³aæ jego poczynaniom. Kiedy jednak ujrzeli, jak przyjazne stosunki ³¹cz¹ go z archontami54, zlêkli siê, ¿e dokona tego, czego pragn¹³ — i niektórzy z nich, ryzykuj¹c w³asnym ¿yciem, zamordowali Eufrona w twierdzy w czasie wspólnego posiedzenia archontów i rady. Archonci jednak przyprowadzili sprawców mordu przed oblicze rady z przemow¹ nastêpuj¹c¹: „Mê¿owie! Tych oto zabójców Eufrona œcigamy s¹downie, ¿¹daj¹c dla nich kary œmierci. Widzimy bowiem, ¿e ludzie trzeŸwi nie czyni¹ nic sprzecznego z prawem ludzkim i boskim, ludzie zaœ Ÿli czyni¹ to wszystko, lecz staraj¹ siê przewiny swe trzymaæ w tajemnicy, oskar¿eni natomiast na tyle przeœcigaj¹ wszystkich w bezczelnoœci i ohydzie, i¿ w obliczu samych w³adz i was, mê¿ów uprawnionych do skazywania lub nieska-zywania na œmieræ, samowolnie tego oto mê¿a zabili. Jeœli wiêc ci nie ponios¹ najwy¿szej kary, kto w koñcu odwa¿y siê wyruszyæ do naszego grodu i co wreszcie z grodem tym siê stanie, skoro wolno bêdzie ka¿demu, kto chce, zabijaæ, zanim jeszcze ka¿dy tu przybywaj¹cy zg³osi, po co tu przybywa? My zatem tych ludzi œcigamy jako takich, którzy, 53 Pasimelos by³ ju¿ uprzednio zwolennikiem Sparty, por. IV 4, 4. 54 Prawdopodobnie chodzi tu o urzêdników miejskich Teb i radê sk³adaj¹c¹ siê z czterech sekcji, a nie o najwy¿szych urzêdników Zwi¹zku Beockiego, beotar-chów i zgromadzenie zwi¹zkowe (synedrion).
|
Wątki
|