Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Na piaskowym wale
Następnego ranka Owen Ford opuścił Przystań Czterech Wiatrów. Wieczorem tego dnia Ania udała się do domu nad strumykiem w odwiedziny do Ewy, iecz nie zastała nikogo. Dom był zamknięty, w oknach ciemno. Całość robiła wrażenie miejsca opuszczonego. Następnego dnia Ewa również się nie pokazała, co się wydało Ani bardzo złym znakiem. Ponieważ Gilbertowi nadarzyła się sposobność spędzenia wieczoru na łowieniu ryb w zatoce, Ania postanowiła wybrać się z nim razem i wstąpić po drodze na kilka chwil do kapitana w latarni. Tymczasem wielkie światło, przecinające swymi promieniami mgły jesiennego wieczoru, było pod opieką Aleksandra Boyda, a kapitan wyszedł z domu. — Co wobec tego masz zamiar robić? — zapytał Gilbert. — Pójdziesz może ze mną? — Nie, nie chcę iść do zatoki, ale odprowadzę cię do kanału, a potem pochodzę po wybrzeżu do czasu, kiedy wrócisz. Wybrzeże skaliste jest dziś zbyt oślizłe i ponure. Pozostawioną samej sobie na piaskach wału Anię całą pochłonął czarodziejski urok nocy. Dzień, jak na wrzesień, był bardzo ciepły, całe popołudnie zaś bardzo mgliste. Lecz księżyc w pełni rozwiał częściowo mgły i zamienił przystań, zatokę i okoliczne brzegi w niesamowity i fantastyczny świat bladosrebr—nych półcieni, wśród których przedmioty przybierały dziwne, upiorne kształty. Czarny szkuner kapitana Jozjasza Crawforda, płynący w dół kanału z ładunkiem kartofli, robił wrażenie okrętu—widma, odbywającego wędrówkę do dalekich, nieznanych krajów, nigdy nie zdobytych. Krzyki niewidzialnych mew, krążących nad głową, rozbrzmiewały w powietrzu jak głosy potępionych dusz marynarzy. Łagodne fale ze strzępami piany na grzbietach, miarowo uderzające o piaski, zdały się być duchami, które opuściły swe kryjówki na dnie morza i cicho skradały się na brzeg. Jak cielska poukładanych do snu olbrzymów, rysowały się na tle nocy szeregi wydm piaszczystych. Niczym zwodnicze latarnie na brzegach jakiejś zaczarowanej krainy, migotały bladawo po drugiej stronie przystani światła rozrzuconych tam domów. Tysiączne cuda stawały przed oczyma Ani. Cudowną, pełną tajemnic była ta samotna wędrówka wzdłuż otulonych mrokiem brzegów. Czy jednak Ania była tu sama? Coś przed nią zamajaczyło, powoli przybierało postać i kształty i naraz skierowało ku niej przez pomarszczony falami piasek swe kroki. — Ewa! — zawołała zdumiona Ania. — Co ty tu robisz o tej porze? — Jeżeli o to chodzi, to co ty tu robisz? — odpowiedziała Ewa starając się uśmiechnąć. Wysiłek ten skończył się jednak zupełnym niepowodzeniem. Wyglądała bardzo blado. Znać było na niej znużenie; tylko loki, wysuwające się spod czerwonej czapeczki, otaczały twarzyczkę jak pierścienie czystego złota; — Czekam na Gilberta. Poszedł do zatoki. Chciałam zaczekać w latarni, ale kapitana nie ma w domu. — A ja przyszłam tu, bo chciałam iść, iść, iść przed siebie bez końca! — niespokojnie zawołała Ewa, z trudem wstrzymując się od łkania. — Nie mogłam tego zrobić na brzegu wśród skał. One mię więziły, a poza tym przypływ był bardzo wysoki. Musiałam tu przyjść, inaczej chybabym oszalała. Przez kanał przepłynęłam w czółnie kapitana. Jestem tu… Jestem tu już od godziny. Chodź ze mną, chodźmy. Nie mogę ustać na miejscu. Ach, Aniu! — Ewo najdroższa! Skąd ten niepokój? — zapytała Ania, choć znała dobrze jego przyczynę. — Nie mogę nic powiedzieć, nie pytaj. Chciałabym, żebyś wiedziała, ale nie mogę powiedzieć. Nikomu tego nie mogę wyznać. Ach, jaka ja byłam nierozsądna! Nie ma nic bardziej bolesnego na świecie. Zaśmiała się z goryczą. Ania objęła ją ramieniem. — Ewo, to dlatego, żeś pokochała Owena Forda? Ewa gwałtownym ruchem zwróciła się ku niej. — Jakżeś się o tym dowiedziała? — krzyknęła. — Aniu, skoro ty wiesz… Ach, to wyryte na mej twarzy, wszyscy to na pewno odczytują. Powiedz, prawda, że tak? — Nie, nie, ja… ja nie mogę ci powiedzieć, skąd ja to wiem. Tak mi to jakoś przyszło do głowy, Ewo, nie patrz na mnie takim wzrokiem! — Gardzisz mną? — zawołała Ewa wyzywającym, głuchym tonem. — Myślisz, że jestem zła, podła, albo sądzisz że jestem bardzo niemądra?
|
Wątki
|