Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Zadowolony Harrar kiwn¹³ g³ow¹. Mo¿esz kontynuowaæ, egzekutorze powiedzia³. Anor spojrza³ na Elan. Niestety, nie znam urz¹dzeñ, które zapewni³yby ci sukces pod- czas przes³uchiwania przez agentów Wywiadu Nowej Republiki. Bêdziesz zdana wy³¹cznie na w³asne si³y. Zaczniesz od owiadcze- nia, ¿e dysponujesz informacjami o zarodnikach, które rozrzuci³em na kilku wiatach. Bêdziesz siê upiera³a, ¿e przeka¿esz te informa- cje tylko rycerzom Jedi. Musisz jednak mieæ siê na bacznoci. Ci Jedi maj¹ w sobie co, co upodabnia ich do bogów. Bardzo szybko odkryj¹, ¿e usi³ujesz wywieæ ich w pole, chocia¿ od najm³odszych lat uczy³a siê zwodziæ i oszukiwaæ. Dlatego powinna dysponowaæ szybko dzia³aj¹c¹ trucizn¹. Musisz dzia³aæ w wielkim popiechu. Harrar wyci¹gn¹³ stworzenie w stronê m³odej kap³anki. Spiesz siê, Elan powiedzia³. We to i zamknij w d³oni. Zwodzicielka spojrza³a powa¿nie w jego oczy. Je¿eli to zrobiê, zgodzê siê przyj¹æ twoj¹ propozycjê od- par³a.Harrar odwzajemni³ jej spojrzenie. Nie wydam ci takiego polecenia, Elan powiedzia³. Decy- zja w tej sprawie nale¿y do ciebie. M³oda Yuuzhanka zerknê³a na swoj¹ powierniczkê. Co mi radzisz? zapyta³a. Skone oczy Vergere posmutnia³y. Doradzi³abym ci, pani, ¿eby odmówi³a odrzek³a. Ale wiem, ¿e od dawna pragniesz byæ poddana próbie. Chcesz wykonaæ zadanie godne twoich umiejêtnoci. Ze smutkiem przyznajê, ¿e nie znam prost- szego i skuteczniejszego sposobu zdobycia szacunku i s³awy. Harrar zerkn¹³ na egzotyczn¹ pupilkê kap³anki. Mo¿esz wzi¹æ j¹ ze sob¹, Elan, jeli chcesz powiedzia³. Mo¿liwe, ¿e ci w czym pomo¿e. 50 Elan spojrza³a jeszcze raz na Vergere. Zgodzi³aby siê mi towarzyszyæ? A kiedy ci nie towarzyszy³am, pani? odpar³a istota. Kap³anka siêgnê³a po niewielkie stworzenie i zamknê³a je w d³o- ni. Zanim rozwar³a palce, wniknê³o do jej cia³a. Przedostanie siê do twoich p³uc i tam dojrzeje oznajmi³ z umiechem Harrar. Zorientujesz siê, kiedy trucizna osi¹gnie naj- wiêksz¹ si³ê. Wyrzucisz j¹ wówczas z p³uc cztery razy, przeciwko tylu rycerzom Jedi, ilu zdo³asz zgromadziæ w zamkniêtym i szczel- nym pomieszczeniu. Elan spojrza³a na Harrara. A co potem, eminencjo? Chcesz wiedzieæ, co siê stanie z tob¹? domyli³ siê Yuuzha- nin. Uj¹³ jej d³oñ, uniós³ do oczu i zacz¹³ ogl¹daæ miejsce, gdzie botous przenikn¹³ do jej organizmu. Nom Anor i ja uczynimy wszystko, co w naszej mocy, ¿eby w ka¿dej chwili wiedzieæ, gdzie siê znajdujesz. Nie mogê ci jednak obiecaæ, ¿e ciê uratujemy. Mo- ¿esz byæ pewna tylko wywy¿szenia. Je¿eli twoja misja zakoñczy siê powodzeniem, umrzesz razem z rycerzami Jedi albo póniej zosta- niesz skazana na mieræ i stracona. Elan wyszczerzy³a zêby w nieszczerym umiechu. Decyzja w tej sprawie nale¿y tak¿e do mnie? Harrar poklepa³ jej d³oñ. Je¿eli ciê to pocieszy, pomyl o przysz³ym ¿yciu powiedzia³. Zazdroszczê ci. Ju¿ nied³ugo je rozpoczniesz. Otoczony pêdami winoroli kshyy i pilnuj¹cymi go stra¿nikami, Sokó³ Millenium spoczywa³ na platformie l¹downiczej Thiss, tu¿ obok wahad³owca, którym na Kashyyyk przylecieli Luke, Jacen, Anakin i Lowbacca. Sczernia³a od p³omieni platforma na skraju Rwookrrorro powsta³a dziêki temu, ¿e niegdy odgiêto poziomo tu¿ przy pniu gigantyczny konar wroshyra. By³a tak wielka, ¿e l¹dowaæ mog³y na niej nawet pasa¿erskie liniowce; w tej chwili jednak sta³ na niej tylko Sokó³ i wysmuk³y wahad³owiec. Od dawna odk¹d Chewie wyl¹dowa³ Soko³em na Kashyyyku w czasach Kryzysu Czarnej Floty do miasta nie przylecia³o tylu zaproszonych goci, turystów, ¿a³obników i zwyk³ych gapiów. Przybywali z daleka z Karryntory, Northaykka, Wysp Wartaki, a nawet odleg³ego Pó³wy- spu Thikkiiañskiego. Chcieli nie tylko zobaczyæ Lukea, Hana czy 51 Leiê, ale tak¿e choæby rzuciæ okiem na koreliañski frachtowiec typu YT-1300, który w rêkach Chewiego i Hana okry³ siê tak¹ s³aw¹. Jak taurill przemykaj¹cy miêdzy wybuja³ymi paprociami shag, Han przeciska³ siê przez t³um rozwrzeszczanych Wookiech. Chyba wszyscy siê sprzysiêgli, ¿eby energicznym poklepywaniem po ple- cach strzaskaæ mu krêgos³up albo przynajmniej w którym z wielu ucisków po³amaæ ¿ebra. Kiedy Korelianin dotar³ w koñcu do So- ko³a i chronionego przez stra¿ników fragmentu l¹dowiska, wygl¹- da³, jakby zbyt du¿o czasu spêdzi³ w symulatorze stanu niewa¿ko- ci. U stóp opuszczonej rampy czekali na niego Leia, Luke, dzieci i oba automaty. Tato odezwa³a siê Jaina, kiedy Han podszed³ do niej trochê bli¿ej. Myla³am, ¿e odlecimy dopiero jutro. Zmiana planów mrukn¹³ Solo. Czy wszystko sprawdzone przed odlotem? Ta-a, ale... W takim razie wchodzimy i startujemy. Sk¹d ten popiech, Hanie? zapyta³ Luke, zastêpuj¹c mu drogê. Odrzuci³ na plecy kaptur czarnego p³aszcza Jedi, a u pasa zwisa³a mu rêkojeæ wietlnego miecza. Uciekamy przed kim czy chcemy dok¹d zd¹¿yæ? Han stan¹³ jak wryty. K¹tem oka zauwa¿y³, ¿e Leia skrzywi³a siê i odwróci³a g³owê. O co ci chodzi? zapyta³, spogl¹daj¹c w oczy mistrza Jedi.
|
Wątki
|