szarlatanów, aktorów jarmarcznych, zwabiając swą niewyczerpaną swadą przechodniów...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Od
czasu do czasu, w święto, dziadek, Ludwik Cressé, prowadził chłopca do prawdziwego teatru
w owym Hôtel de Bourgogne2*, któremu później Molier tak bardzo miał się dać we znaki.
Tam Molier mógł się zapoznać z całym ówczesnym repertuarem: wypełniały go przeważnie
tragedie, po których dla odmiany wrażeń dawano zwykle jakąś niewybredną farsę. Na czę-
stych jarmarkach poza Paryżem produkowali się także aktorzy i kuglarze włoscy ze swymi
maskami, pantomimami, całą zaprawą commedia dell’arte.
Mając trzynaście lat chłopiec, nie czując powołania do rzemiosła, poprosił p o d o b n o
ojca, aby mu się pozwolił kształcić. Faktem jest, iż od r. 1636 do 1640 pobiera nauki w kole-
gium jezuickim w Clermont. Był to duży zakład naukowy, gdzie kształciła się młodzież
przeważnie szlachecka. Poziom nauk był wysoki, zwłaszcza w zakresie języka ojczystego i
łaciny: uczniowie grywali tam tragedie i komedie łacińskie. Jan Poquelin poznał tam dobrze
łacińskich poetów, zwłaszcza Terencjusza; posiadł również początki filozofii.
Zarazem nawiązał stosunki koleżeńskie, które miały mu się kiedyś przydać, z młodym
księciem krwi, Contim3*, oraz z młodym Chapelle4*. Z tym ostatnim pobierał kursa u znako-
mitego filozofa Gassendiego, wsławionego swą polemiką z Kartezjuszem, który zarzucał mu
zbytni „materializm”. Podobno – ale to niepewne – uczęszczał na kurs teologii do Sorbony.
Pewniejszą jest wiadomość, że studiował prawo w Orléans. Niezależnie od tych studiów za-
pobiegliwy ojciec, pragnąc przekazać mu swą godność, postarał się (1642) o przelanie na sy-
na tytułu i funkcji „tapicera królewskiego”; w tym charakterze młody Jan Poquelin towarzy-
szy Ludwikowi XIII do Narbonne. W czasie tej podróży spotkał p o d o b n o ową Magdale-
nę Béjart i jej rodzinę, która taki wpływ miała wywrzeć na jego losy.
Rodzina Béjart stanowiła istny klan teatralny. Magdalena, ładna, śmiała i przedsiębiorcza
dziewczyna, liczyła wówczas lat dwadzieścia pięć, była dość znaną aktorką i miała już „prze-
szłość” w osobie pana de Modène, osobistości nieco awanturniczej, ale pełnej fantazji i roz-
machu. W jaki sposób i na jakiej zasadzie doszło do zbliżenia z Molierem – nie wiemy. Tyle
wiadomo, że 3 stycznia r. 1642, na krótki czas przed ukończeniem dwudziestu jeden lat, mło-
dzieniec pisze do ojca list, w którym zrzeka się stanowiska „królewskiego tapicera”, przeka-
zując je jednemu z młodszych braci; zarazem uprasza o wypłacenie mu maleńkiej schedy po
matce (630 funtów), którą umieszcza jako swój udział w przedsiębiorstwie dramatycznym,
zawiązanym z Magdaleną Béjart, bratem jej Józefem, siostrą Genowefą i kilkoma przyjaciół-
mi tej rodziny. Teatr ów przybrał szumne miano „Illustre Théâtre”.
5
Można sobie wyobrazić, że ten krok nie obszedł się bez oporu i przedłożeń szanownej
mieszczańskiej rodziny. Ale wszystko rozbiło się o wytrwałość młodego Poquelina. Legenda
mówi, iż ojciec uprosił Jana Pinel, dawnego nauczyciela syna, aby pośredniczył w tej sprawie
i wpłynął na chłopca. Otóż stało się, iż zamiast tego stary pedagog, nawrócony przez ucznia,
przystał p o d o b n o do trupy – jako komik do ról „pedantów”. W końcu ojciec uległ i roz-
wiązał mieszek: nie po raz ostatni.
Chodziło o lokal. Po długich zabiegach stowarzyszenie zdołało wynająć dawną salę do gry
w piłkę, bardzo zniszczoną, na przedmieściu, za czynsz roczny 1900 funtów. W oczekiwaniu,
aż sala będzie wyporządzona, trupa odbywa wycieczkę do Rouen. Wreszcie w r. 1644 „Illu-
stre Théâtre” otworzył swoje podwoje. Zrazu dawano same tragedie; grywać tragedie było,
zdaje się, namiętnością Moliera, jakkolwiek w tym rodzaju ról nigdy nie zdobył sobie wiel-
kich łask publiczności. Natomiast Magdalena Béjart święci tryumfy jako heroina.
Mimo całego zapału, jaki wkładała młoda trupa w swoje przedsięwzięcie, rezultat prak-
tyczny był opłakany. Długi na wszystkie strony. Spróbowano zmienić miejsce; zrzuciwszy się
z dawnego najmu kompania Molière-Béjart, a raczej Béjart-Molière, przenosi się w wykwint-
niejszą dzielnicę, do Marais, również do sali gry w piłkę. Oczywiście w ślad za tym – nowe
koszta.
Niebawem krach zupełny. Kupiec, który dostarczył świec za sumę 142 funtów, i inni wie-
rzyciele na kwoty nie mniej poważne ścigają Moliera (jedynego z trupy, który przedstawiał
jakieś realne widoki płatnicze) i osadzają go w więzieniu za długi w Châtelet. Wydostaje się
za kaucją; ale już czyha nań dostawca bielizny, który za sumę 150 funtów każe go uwięzić
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.