Schopenchauer nazywa Hegla szarlatanem, a jego filozofię kranem płytkich słów, czystym absurdem i barbarzyńskim zestawieniem wyrazów...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Obaj myśliciele nie mają nic wspólnego z sobą oprócz bezgranicznego uwielbienia dla Goethego oraz przekonania, że on napewno przyznał by każdemu z nich słuszność.
Nie inaczej z nowszymi kierunkami w nauce. Hackel, który z żelazną konsekwencją i w genialny sposób rozwinął Darwinizm tak, że musimy go uznać za najznakomitszego następcę angielskiego badacza, widzi w poglądach Goethego wstęp do swoich własnych. Weźmy teraz innego współczesnego badacza C.F.W. Jenssen, który tak pisze o teorii Darwina: "Rozgłos, u niektórych uczonych i u wielu laików znalazła dziś ta teoria (już i dawniej często podnosząca głowę, a zawsze obalona przez dokładniejsze badania, teraz znów popierana wieloma pozornymi dowodami) wykazuje jak ludzie jeszcze mało znają i rozumieją wyniki nauk przyrodniczych". Ten sam uczony mówi natomiast o Goethem, że on "doszedł do rozległego poznania przyrody tak ożywionej jak i nie ożywionej" oraz że "w swych pełnych myśli i głębokich rozważaniach znalazł zasadnicze prawo powstawania świata roślin". Obaj badacze umieją niemal w przygniatającej ilości przypadków przedstawić dowody na zgodność swych naukowych kierunków z "głębokimi z postrzeżeniami Goethego". Gdyby ci dwaj badacze mogli powołać się na Goethego z istotnie jednakowym prawem, musiało by to rzucić zastanawiające światło na wszechstronność jego myślenia. Ale przyczyna tego zjawiska leży w tym, że żaden z tych poglądów nie wyrósł w rzeczywistości z światopoglądu Goethego i oba tkwią korzeniami poza jego obrębem. Ponadto w grę wchodzi jeszcze i to, że obaj uczeni szukają tylko zewnętrznego uzasadnienia swych poglądów z pewnymi szczegółami, które - wyrwane ze związku z całością myślenia Goethego - tracą swoje znaczenie; równocześnie zaś nie chcą oni uznać tego, że właśnie ta całość nadaje się wewnętrznie do stworzenia naukowego kierunku. Poglądy
Goethego nigdy jeszcze nie były punktem wyjścia rozważań naukowych, tylko zawsze przedmiotem porównywania z innymi poglądami. Ci którzy się zajmowali Goethem -
zamiast być jego uczniami, którzy bez uprzedzeń oddają się jego ideom - byli najczęściej krytykami, odprawiającymi nad nim sąd.
Mówi się często że Goethe miał zbyt mało zmysłu naukowego. Im większym był
poetą, tym gorszym miał być filozofem i dlatego niepodobna próbować opierać na nim żadnego naukowego stanowiska. Jest to zupełne niezrozumienie natury Goethego.
Goethe istotnie nie był filozofem w zwykłym znaczeniu tego słowa. Ale nie możemy zapominać o tym, że prawdziwa harmonia jego osobowości doprowadziła Schillera do powiedzenia: "Jedynie poeta jest prawdziwym człowiekiem". Bo Schiller mówiąc o
"prawdziwym człowieku" miał na myśli właśnie Goethego. W jego osobowości nie brakowało ani jednego z tych pierwiastków, które znamionują najwyższe ukształtowanie człowieczeństwa. Wszystkie te pierwiastki zespoliły się u niego w pewną szczególną całość, która w nim działała. W skutek tego u podłoża jego poglądów na przyrodą spoczywa głęboki filozoficzny zmysł, chociaż nie dochodzi on do jego świadomości pod postacią określonych naukowych sformułowań. Kto, przynosząc z sobą założenie filozoficzne zagłębi się w tę całość, ten odnajdzie w niej ten filozoficzny zmysł i będzie go mógł ująć jako naukę Goethego. Musi on jednak właśnie w Goethem szukać punktu wyjścia, a nie przystępować doń z swoimi gotowymi już poglądami. Siła ducha Goethego pracuje zawsze w ten sposób, w jaki postępuje najbardziej ścisła filozofia, aczkolwiek nie pozostawił on po sobie żadnej systematycznie uporządkowanej całości swoich filozoficznych poglądów.
Nie możemy sobie wyobrazić wszechstronniejszego poglądu na świat, jak światopogląd Goethego. Wychodzi on jakby z pewnego centrum, które leży w jednolitej naturze poety i przejawia zawsze taką stronę, która odpowiada naturze obserwowanego w danej chwili przedmiotu. Jednolitość działalności duchowych sił
Goethego leży w jego naturze; rodzaj działalności tych sił bywa zawsze określony przez naturę badanego przedmiotu. Goethe czerpie sposoby swej obserwacji ze świata zewnętrznego, a nie narzuca mu swoich. Natomiast myślenie większości ludzi może pracować tylko w jeden określony sposób; nadaje się ono tylko do jednego rodzaju przedmiotów. Jest ono nie jednolite - jak u Goethego, tylko jednostronne. Mówiąc dokładniej istnieją ludzie, których rozsądek świetnie się nadaje do tego, aby ujmować w świecie mechaniczne zależności i oddziaływania; wyobrażają sobie oni cały wszechświat pod postacią mechanizmu. Inni znów czują potrzebę upatrywania
wszędzie elementów mistycznych i tajemniczych; ci znów stają się zwolennikami mistycyzmu. Wszelki błąd powstaje przez to, że pewien sposób myślenia, który nadaje się w pełni do jednego rodzaju przedmiotów - zostaje ogłoszony za uniwersalny. W ten sposób tłumaczy się spór wielu światopoglądów. Gdy człowiek jednostronny spotyka się z poglądami Goethego, które nie ograniczają się do pewnych dziedzin - bo sposób swego rozważania nie czerpią z ducha obserwatora, tylko z obserwowanego przedmiotu - wtedy jednostronność chwyta się kurczowo tych elementów myślowych, które jej najbardziej odpowiadają. W tym znaczeniu światopogląd Goethego zawiera w sobie bardzo wiele kierunków myślowych, podczas gdy żadne jednostronne ujęcie świata nigdy nie będzie go mogło przeniknąć.
Zmysł filozoficzny, który jest bardzo istotnym elementem geniuszu Goethego, ma znaczenie również i dla jego poezji. Chociaż Goethe daleki był od tego aby zdobycze, w których mu pośredniczył ten zmysł, stawać przed sobą w jasnej pojęciowej formie, jak to potrafił Schiller, to jednak zmysł ten jest u niego tak jak u Schillera istotnie współdziałającym czynnikiem jego twórczości artystycznej.
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zÅ‚apiÄ…, to znaczy, że oszukiwaÅ‚eÅ›. Jak nie, to znaczy, że posÅ‚użyÅ‚eÅ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….