Pewnego dnia otrzyma³em niespodziewanie telefon od p...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Neuratha z za-pytaniem, czy nie przyj¹³bym od niego zaproszenia na œniadanie z Goebbel-sem. Maj¹c na uwadze zasadê, ¿e nawet przeciwników trzeba przede wszyst-kim znaæ, i pragn¹c stwierdziæ z powa¿nego Ÿród³a, czy nasze przypuszcze-nie, i¿ ruch hitlerowski nie wy³aduje siê natychmiast przeciw Pol-sce i pamiêtaj¹c przy tym, ¿e szybka odpowiedŸ ma zawsze wiêksz¹ wartoœæpsychologiczn¹, odpowiedzia³em z miejsca, ¿e siê zgadzam.46
Spotkanie to mia³o miejsce we trzech w hotelu „Carlton" na górze nadnowo buduj¹cym siê gmachem Ligi. Dr Goebbels od razu oœwiadczy³, ¿enowy szef polityczny Niemiec pragnie przede wszystkim wyjaœniæ na nowostosunek Rzeszy do wszystkich partnerów, uwa¿aj¹c, ¿e dawna politykaniemiecka obci¹¿ona jest wielu b³êdami, które s¹ szkodliwe dla interesównarodu niemieckiego. Ze swej strony powróci³em do formu³y, której u¿y³Marsza³ek Pi³sudski w 1927 r. w stosunku do Stresemanna. Dr Goebbelspodchwyci³ bardzo ¿ywo tê formu³ê, podkreœlaj¹c z drugiej strony, ¿eHitler przypuszcza równie¿, i¿ bezpoœrednie porozumienia z partneramimog¹ siê wiêcej przyczyniæ do odprê¿enia stosunków ni¿ konwentyklegenewskie. W tym miejscu, pog³êbiaj¹c wywody antyligowe Hitlera - byæmo¿e tak¿e dziêki decepcji, jak¹ mu da³a podró¿ genewska - otworzy³okno pokoju i, wskazuj¹c na rusztowania gmachu, powiedzia³: „SchauenSie, Exzellenz, das ist der Ruinenberg vom Volkerbund.47 W tej nowo-¿ytnej wie¿y Babel nie znajdziemy zasadniczych rozwi¹zañ."
Odpowiedzia³em, ¿e Polska jest cz³onkiem Ligi Narodów, ¿e traktujepowa¿nie swoj¹ rolê - ale ¿e nie stoi to zupe³nie w sprzecznoœci z mo¿li-woœci¹ poprawienia stosunków polsko-niemieckich drog¹ bezpoœredniegoporozumienia - jeœliby w Berlinie istnia³a dobra wola ku temu.
45 Beck wyjecha³ do Genewy przez Pary¿, gdzie zatrzyma³ siê 20-21 wrzeœnia.
46 Z K. Neurathem Beck konferowa³ 25 wrzeœnia, z H. Goebbelsem w obecnoœci Neu-ratha 26 wrzeœnia.
47 - Proszê spojrzeæ,Ekscelencjo, oto rumowisko Ligi Narodów (niem.).
Musia³em obiektywnie przyznaæ, ¿e czêste spory polsko-niemieckie przedró¿nymi trybuna³ami miêdzynarodowymi staj¹ siê nieraz obiektem gryinteresów, które ani z Polsk¹, ani z Niemcami nie maj¹ nic wspólnego.
Oœwiadczenia dra Goebbelsa by³y w³aœciwie wyraŸniejszym sformu³o-waniem tych pogl¹dów, które nasi pos³owie w Berlinie, pp. Wysocki, a po-tem Lipski, s³yszeli ze strony czynników kierowniczych Niemiec. Wyda-wa³o siê, ¿e jeszcze przed objêciem kanclerstwa Rzeszy przez Hitlera ju¿marsza³ek Hindenburg, jako prezydent, znajdowa³ wobec Polski okreœle-nia znacznie lepsze od swych poprzedników. To przypuszczenie zosta³omi zreszt¹ wyraŸnie potwierdzone przez kanclerza Hitlera w czasie mojejberliñskiej wizyty w 1935 r. Hitler mówi¹c mi wówczas, ¿e od pocz¹tkuswego dojœcia do w³adzy d¹¿y³ do odprê¿enia z Polsk¹; wspomina³ pa-rokrotnie z naciskiem, ¿e w tej polityce znajdowa³ poparcie marsza³kaHindenburga, który mo¿e sam nie zdecydowa³ siê na tak odwa¿ne rozwi¹-zania, ale sprzyja³ im niew¹tpliwie. Najwiêkszym przeciwnikiem tej kon-cepcji mia³ byæ wedle Hitlera gen. Schleicher, „przywi¹zany œlepo do kon-cepcji pro rosyjskiej", zaœ von Papen nie mia³ ¿adnych szerszych koncepcji.
Ostateczna negocjacja o formalny uk³ad zosta³a rozegrana na nastêpu-j¹cych zasadach:
Wysunêliœmy wobec Berlina prost¹ formu³ê: stosunki miêdzy Polsk¹a Niemcami sk³ada³y siê do niedawna z dwóch elementów - stosunkówbezpoœrednich, które by³y wyraŸnie z³e, oraz z reasekuracji pewnej, jak¹dawa³ udzia³ obydwu pañstw w Lidze Narodów. Niemcy wyst¹pi³y z Ligiw jesieni 1933 r., stwarzaj¹c tym pewne vacuum48 w stosunkach, a raczejobni¿aj¹c jeszcze bardziej ich i tak niewystarczaj¹cy poziom. Rz¹d Polskizapyta³ zatem formalnie, czy to pogorszenie le¿y w intencjach rz¹du nie-mieckiego. W ten sposób zosta³a postanowiona sprawa przez naszego po-s³a w Berlinie na tle symbolicznego aktu desantu na Westerplatte i wobecnowego kursu polityki niemieckiej.
OdpowiedŸ Hitlera nadesz³a natychmiast: Rz¹d Rzeszy, wystêpuj¹c z Ligi,mia³ na myœli jedynie swój brak zaufania do tej instytucji, a nie w najmniej-szym stopniu stosunek do Polski. Rz¹d Rzeszy gotów by³by wyrównaælukê, wytworzon¹ w stosunkach, drog¹ bezpoœredniego uk³adu, któryznacznie skuteczniej zabezpieczy³by dobre s¹siedztwo miêdzy obydwomapañstwami. Hitler uwa¿a³by wyrzeczenie siê publicznie u¿ycia si³y dlauregulowania istniej¹cych lub powstaj¹cych miêdzy obydwoma pañstwa-mi spraw jako zasadê tego uk³adu.
Zasada proponowana przez Niemcy zosta³a przez nas przyjêta. Oko³opo³owy grudnia przyst¹piliœmy do próby u³o¿enia tekstów. Na pytanieambasadora Rzeszy w Warszawie von Moltke co do formy uk³adu Marsza-
48 - pró¿nia, puste miejsce (³ac.).
³ek Pi³sudski odpowiedzia³, ¿e zbyt wielka iloœæ paragrafów i kancelaryjnych wymys³ów nie le¿y w jego upodobaniach, gdy¿ raczej zaæmiewa treœæuk³adu.49 OdpowiedŸ brzmia³a, ¿e Hitler stoi na tym samym stanowisku,a pierwsza, prosta i krótka propozycja tekstu zosta³a nam szybko przed-stawiona. Z polskiej strony wysuniêta zosta³a teza, ¿e nowy uk³ad powi-nien byæ instrumentem wzmacniaj¹cym porz¹dek w Europie, nie mo¿ezatem wejœæ w sprzecznoœæ z naszymi poprzednimi zobowi¹zaniami. Wy-mieniliœmy tu otwarcie dwa zobowi¹zania zasadnicze, tj. alians francusko--polski oraz Pakt Ligi Narodów. Rz¹d Rzeszy w otwartej dyskusji przyj¹³tê zasadê, mówi¹c wyraŸnie, ¿e wobec œciœle obronnego charakteru soju-szu polsko-francuskiego Kanclerz Rzeszy nie widzi sprzecznoœci miêdzytymi uk³adami. Co do Paktu Ligi rz¹d Rzeszy wyra¿a desinteressement.50Auswartiges Amt do naszych zastrze¿eñ doda³ aluzjê do uk³adu w Locarno,maj¹c niew¹tpliwie na celu zachowanie procedury przewidzianej w tymuk³adzie, a uwa¿anej przez ten urz¹d za korzystny.
W ten sposób skonstruowany zosta³ tekst uk³adu. O zamiarze zawar-cia i ramach umowy rz¹d francuski by³ przez nas poinformowany z tytu³ualiansu i nie podniós³ ¿adnych obiekcji.51
Podpisanie uk³adu nast¹pi³o dnia 26 stycznia 1934 r.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.