Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
W pewnym
piśmie ezoterycznym znaleźliśmy kiedyś zdanie: "Wina jest niedoskonałością niedojrzałego owocu". Dziecko tkwi w problematyczności i konfliktowości tak samo głęboko jak dorosły. Jednakże dzieci mają zwykle lepszy kontakt z nieświadomością, a w związku z tym także więcej odwagi do bardziej spontanicznego urzeczywistniania pojawiających się impulsów - o ile "mądrzy dorośli" pozostawią im wystarczającą do tego przestrzeń. Z biegiem lat następuje zazwyczaj odejście od nieświadomości, a wraz z tym także skostnienie we własnych normach i życiowych kłamstwach; przez to oczywiście wzrasta z wiekiem podatność na symptomy. Jednakże zasadniczo każda istota żywa, która ma udział w biegunowości, jest niepełna, a tym samym chora. Dotyczy to również zwierząt. Także i tutaj wyraźnie zaznacza się współzależność choroby i powstawania cienia. Im mniejsze zróżnicowanie, a więc też uwikłanie w biegunowość, tym mniejsza podatność na chorobę. Im bardziej istota żywa wrasta w biegunowość, rozwijając tym samym swą zdolność poznawczą, tym bardziej staje się podatna na chorobę. Bycie człowiekiem jest najwyższą formą zdolności poznawczej, jaką znamy, tym samym człowiek najsilniej przeżywa napięcie biegunowości; i odpowiednio również choroba w świecie ludzkim ma znaczenie największe. Stopnie eskalacji choroby są wezwaniem pod adresem chorego i stopniowo zwiększają i intensyfikują swój nacisk. Nie ma wielkich chorób czy wypadków, które przychodzą nagle, jak grom z jasnego nieba. Są tylko ludzie, którzy zbyt długo w to niebo niezachwianie wierzą. Ale ten, kto czaruje, nie może być rozczarowany! Własna ślepota Drodzy Czytelnicy, przy lekturze opisanych w dalszej części obrazów chorób może się okazać rzeczą bardzo pożyteczną, jeśli, mając przed sobą opis określonego symptomu, zechcecie w myślach odszukać znane sobie osoby spośród krewnych czy znajomych, które zachorowały lub chorują i stanowią jego żywą egzemplifikację. W ten sposób będziecie mieli możliwość poddania sprawdzianowi interpretowane związki i szybkiego zweryfikowania w myśli słuszności interpretacji. Poza tym takie zajęcie doskonali umiejętność rozumienia ludzi. Ale wszystko to winni Państwo czynić jedynie w myślach i w żadnym razie nie narzucać się innym ludziom z jakąkolwiek interpretacją. Gdyż koniec końców ani symptomy, ani problemy innych nie powinny Państwa obchodzić, a każda uwaga, którą nie pytani czynimy innym, jest już nadużyciem. Każdy człowiek winien sam zajmować się własnymi problemami - w większym stopniu nie może się przyczynić do udoskonalenia naszego świata. Jeśli mimo to zalecamy Państwu testowanie obrazu choroby u innych, mamy tylko jedno na celu: przekonać Państwa o słuszności metody i prawdziwości zależności. Gdyż zwracając się ku własnemu symptomowi, z dużym prawdopodobieństwem stwierdzą Państwo, że w tym "zupełnie specjalnym przypadku" interpretacja w ogóle się nie zgadza, ba, cała rzecz wygląda zgoła odwrotnie. Tu się kryje największy problem naszego przedsięwzięcia: "ślepota we własnym domu". Teoretycznie tego rodzaju własną ślepotę dość łatwo sobie wyobrazić i zrozumieć. Symptom oznacza przecież ożywienie brakującej w świadomości zasady - nasza interpretacja nazywa tę zasadę po imieniu i wskazuje na fakt, że przecież ona istnieje w człowieku, tyle tylko że kryje się w cieniu i dlatego jest niewidoczna. Tymczasem pacjent zawsze porównuje taką konstatację ze świadomymi treściami i stwierdza, że tej zasady tam nie ma. Następnie uważa to za dowód, ż e interpretacja w jego przypadku jest nieprawdziwa. Uchodzi przy tym jego uwagi, że cała rzecz właśnie na tym polega, że on jej nie widzi, ale na drodze okrężnej - poprzez symptom - ma się nauczyć jej widzenia! To jednak wymaga świadomej pracy i konfrontacji z sobą samym i nie da się rozwiązać, jeśli nie zdobędziemy się na coś więcej niż pobieżne spojrzenie. Jeśli więc symptom ucieleśnia agresywność, to człowiek, który ma ten właśnie a nie inny symptom, albo tej agresji u siebie nie dostrzega, albo jej w ogóle nie przeżywa. Gdy spotka się z interpretacją swego symptomu, gwałtownie zacznie się bronić, jak zresztą zawsze czynił, gdy była mowa na ten temat, w przeciwnym razie problem ten nie znajdowałby się w obrębie cienia. Nie może przeto zaskakiwać fakt, że człowiek ten nie odnajduje w siebie agresji - gdyby ją dostrzegał, nie doszłoby do ujawnienia się symptomu. Odnośnie do tej wzajemnej zależności da się ustalić pewną regułę, mianowicie: na podstawie stopnia zaskoczenia osoby badanej możemy odczytać, na ile trafna była interpretacja. Trafne interpretacje wywołują zrazu rodzaj dyskomfortu psychicznego, uczucie lęku, także reakcję obronną. W takich wypadkach dobrze jest mieć
|
WÄ…tki
|