Konwencja wojskowa została podpisana 24 kwietnia53...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Mówiła o wspólnych operacjach, o podporządkowaniu polskiemu dowództwu wszystkich sił ukraińskich aż do Dniepru, o aprowizacji wojska polskiego na terytorium Ukrainy przez Ukraińców, o uzbrojeniu armii ukraińskiej przez Polaków oraz o ostatecznym wycofaniu wszystkich sił polskich. Tak jak w przypadku umowy politycznej, dokument ten zdradzał, że przygotowywano go w pośpiechu.
Dla Piłsudskiego umowy z Ukrainą były nieodzownym, rytualnym błogosławieństwem miecza. Nie mógłjednak czekać, aż zostaną zrealizowane. 22 kwietnia przybył do swojej kwatery głównej w Równem. Nim atrament zdążył wyschnąć na traktatach, ofensywa już ruszyła. Nosorożec zaszarżował.
 
 
 
 
 
Rozdział trzeci
INWAZJA NA UKRAINĘ
 
Wraz z wyprawą kijowską dochodzimy do momentu, kiedy to wojna polsko-bolszewicka - jak się na ogół przyjmuje - miała „wybuchnąć”. W tej kwestii autorzy brytyjscy beztrosko powielają rosyjskie uprzedzenia. Tym samym udają, że w 1919 roku, gdy wojna miała kluczowe znaczenie tylko dla Polski, tak naprawdę jej nie było; kiedy zaś w 1920 roku wojna stała się nader istotna również dla Rosji, nagle odkrywają, że „wybuchła”. Na przykład E. H. Carr jest w kwestii polskiej konsekwentnie niefrasobliwy - zresztą nieprzypadkowo. Carr odwiedził bowiem Polskę w 1920 roku jako obserwator z ramienia alianckiej Rady Ambasadorów i w swoim raporcie radził przełożonym, by „nie traktowali nowych narodów Europy zbyt poważnie”; informował ich, że wydarzenia w tej części świata „należą zasadniczo do sfery farsy”1. Nic zatem dziwnego, że kiedy po trzydziestu latach Carr pojawia się ponownie, tym razem w roli wybitnego historyka zajmującego się Rosją Sowiecką, należy do tych, którzy mówiąo „wybuchu wojny z Polską w maju 1920 roku”2. Wyprawa kijowska zdecydowanie poszerzyła skalę, przyspieszyła tempo i podniosła stawkę wojny. Jej przebieg był niepowtarzalny -trudno go unaocznić za pomocąmap i wykresów. Na pewno operacja ta była wyraźnie większa niż działania podejmowane w roku poprzednim. Lecz w porównaniu ze zmasowanymi ruchami wojsk podczas I wojny światowej, a nawet późniejszymi kampaniami z 1920 roku była drobnym i przelotnym incydentem. Stanowi ona przykład wojny granicznej w formie czystej. Decydowały szybkość i zaskoczenie. Jak powiedział pewien polski weteran: „Pędziliśmy przez całą drogę do Kijowa i pędziliśmy przez całą drogą powrotną”.
 
Nie da się ustalić z jakąkolwiek dozą pewności relacji sił w kwietniu 1920 roku na Ukrainie. Nie znały jej nieprzyjacielskie sztaby i po wojnie przez długi czas kwestionowały dane przeciwnika. Według Kakurina i Mielikowa 20 marca Armia Czerwona dysponowała na Froncie Południowo-Zachodnim 82 847 ludźmi, z czego jedynie 28 568 było żołnierzami „walczącymi” (bojcy). Przeciw Polakom wystawiono dwie armie- 12 i 14. Pierwsza, licząca 13 731 „bagnetów” (piechurów) i 1663 -”szabel” (kawalerzystów), nie była jednostką silną, podczas gdy druga, która posiadała 4590 bagnetów i 204 szable, nie dorównywała liczebnością nawet przyzwoitej dywizji3. Według Kutrzeby wojsko polskie miało przewagę trzech dywizji. Sowieccy autorzy pracy Grażdanskaja wojna (1930) podają, że przewaga bojowa Polaków wynosiła 52 tysiące do 12 tysięcy4. Trzeba jednak pamiętać o tym, że ogólna liczebność wojsk nie miała znaczenia, skoro w teatrze działań wojennych na jeden kilometr kwadratowy przypadało mniej niż trzech żołnierzy. Wystarczy wiedzieć, że koncentracja wojsk polskich była więcej niż adekwatna wobec postawionych im celów.
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.