Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Pierwszy polega na opisaniu stanu układu w chwili t1, za pomocą funkcji
falowej przedstawiającej obiektywne potencje układu i błędy wynikające z niedokładności pomiaru (przy czym tych ostatnich można ewentualnie nie brać pod uwagę w tak zwanym “przypadku czystym"). Etap drugi polega na ustaleniu zmian tej funkcji w czasie. Etap trzeci polega na dokonaniu nowego pomiaru parametrów stanu układu w chwili t2, którego wynik może być obliczony na podstawie funkcji prawdopodobieństwa. Akt pomiaru powoduje “przejście od tego, co możliwe, do tego, co rzeczywiste". Tu przede wszystkim ujawnia się ów pierwiastek subiektywny. Polega on na tym, że akt pomiaru zmienia stan układu fizycznego, co wyraża zasada nieoznaczoności, i że zmianę tę musi uwzględnić funkcja prawdopodobieństwa opisująca stan, w jakim znajdzie się układ w chwili t2. Problem polega na tym, że poszczególnym wyrazom matematycznym, które zawiera funkcja falowa, przy- porządkowujemy określone wielkości fizyczne, o tych zaś wielkościach mówimy posługując się wywodzącym się z języka potocznego językiem fizyki klasycznej, a język ten jest nieadekwatnym narzędziem opisu zjawisk mikroświata. To właśnie miał na myśli Heisenberg, cytując powiedzenie: “Przyroda istniała przed człowiekiem, ale człowiek istniał przed powstaniem nauk przyrodniczych". Treści tej wypowiedzi nie sposób nie uznać za słuszną. To znaczy: nie sposób zaprzeczyć temu, że zarówno nasz język, jak i nasz aparat pojęciowy ukształtowały się w toku ludzkiej działalności praktycznej, w wyniku kontaktu ludzi z określonym obszarem rzeczywistości, w którym żyjemy, i że są one uwarunkowane naturą gatunku ludzkiego, naturą człowieka, jako makrociała, jako organizmu, którego sfera doświadczenia codziennego ogranicza się, przynajmniej początkowo, właśnie do makroświata. Nie sposób również przeczyć twierdzeniu autora, że nasze pojęcia potoczne, na których język staramy się przekładać wnioski wynikające z tych czy innych teorii naukowych, mogą w poszczególnych przypadkach okazać się nieadekwatne albo nie w pełni adekwatne do opisywanej rzeczywistości. Przebieg mikroprocesów opisujemy posługując się określonym aparatem matematycznym, przy czym poszczególnym wyrazom przyporządkowujemy zmierzone doświadczalnie wielkości, które interpretujemy korzystając z pojęć pewnego określonego języka. Tak na przykład relacja nieoznaczoności jest matematycznym wyrazem niedokładności, jakie popełniamy opisując zachowanie się mikroobiek-tów za pomocą takich pojęć, zaczerpniętych z języka potocznego i z fizyki klasycznej, jak położenie i prędkość. Jednakże założenie, że nie można podać opisu posługując się innym językiem, nie jest, moim zdaniem, równoznaczne z wprowadzeniem do teorii pierwiastka subiektywnego. Zgadzam się całkowicie z autorem, gdy mówi on, że “nie ma sensu dyskutować na temat tego, co by było, gdybyśmy byli innymi istotami, niż jesteśmy" (s. 32). Trudno jest natomiast zgodzić się z nim, gdy to, że opisujemy mikroświat posługując się określonym i rzeczywiście niezupełnie adekwatnym językiem, nazywa subiektywizmem, twierdząc jednocześnie, iż wskutek tego, że poznajemy coraz to nowe obszary rzeczywistości, do których nasz język i nasze środki poznawcze niezupełnie “pasują", pierwiastek subiektywny w całości naszej wiedzy o świecie stale się potęguje. Spróbujmy tę sprawę rozpatrzyć nieco bardziej dokładnie. “Położenie" elektronu i położenie pocisku makroskopowego to, jak dziś wiemy, pojęcia różne. Oznaczamy je jednak za pomocą tego samego terminu. Usprawiedliwione jest to tym, że istnieje między nimi określona korespondencja. Wyraża ją między innymi właśnie relacja nieoznaczoności, wskazująca, że gdy stała Plancka może być uznana za wielkość, której wolno nie brać pod uwagę, pojęcia te wzajemnie w siebie przechodzą. Niedokładność opisu makrozjawisk, wywołana tym, że nie uwzględniamy w pełni oddziaływania obserwatora na makroobiekt (czyli uznajemy stałą Plancka za równą zeru), choć istnieje, jest tak znikoma, że nie sposób jej wykryć doświadczalnie. Dlatego mechanika klasyczna jest - w sferze doświadczenia makroskopowego - adekwatną teorią opisywanych przez nią zjawisk. Zupełnie tak samo - kiedy posługując się teorią klasyczną, ujmujemy procesy przebiegające z
|
WÄ…tki
|