Frankie zepsuł trzy przedłużacze - przy czym omal nie dostał w czaszkę grzejnikiem, który Meisterbrau wykopał z wody - nim niechętnie przyznał, że ta metoda nie...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Przerzucił się na broń chemiczną: nadział blok mielonki trutką na szczury i wrzucił do basenu. Meisterbrau pożarł mielonkę, pół kilo proszku do czyszczenia piekarników oraz popsuty zegar z kukułką wraz z ołowianymi ciężarkami i cyferblatem pomalowanym radem.
Wszystko to bez zauważalnych przykrych objawów.
- Dlaczego po prostu go nie zastrzelić, co, Frankie? - zapytał Salvatore, kiedy Frankie wsypywał do wydrążonych ciastek sproszkowany ług.
- To znaczy, oprócz tego że Echo skopie mi dupę? Gdzie zwykle trzymam moją trzydziestkęósemkę?
- W samochodzie... no tak. No tak.
- No tak - przedrzeźnił go Frankie.
Zatrute herbatniki również nie zadziałały.
Frankie przespał się z problemem; w środowy ranek miał koszmar, w którym Meisterbrau rozpostarł skrzydła i zaatakował go na bocznej drodze, nieopodal autostrady na Long Island.
Kiedy walczył z korbką do zamykania okien, cały samochód zmienił się w puszkę ciasteczek. Zbudził się, kiedy Meisterbrau właśnie miał przegryźć go w pasie na pół.
- Dosyć - powiedział Frankie, wypadając z łóżka.
W jadłodajni zamówił do śniadania dodatkową kawę, aby mieć więcej wigoru. Kiedy już nie mógł dłużej usiedzieć ani utrzymać rąk nieruchomo, złapał taksówkę.
- Co trzeba, wodzu? - zapytał taksówkarz.
- Drastycznych środków - odparł Frankie.
Urządzenia sterujące środowiskiem w zbiorniku mieściły się w zamykanej na klucz skrzyneczce na boku basenu. Ekran dotykowy proponował kilka opcji; Frankie wybrał ZMIEŃ POZIOM WODY. Na ekranie pojawiły się dwa animowane piktogramy. Jeden, podświetlony w tej chwili, przedstawiał uśmiechniętego gupika pływającego w wypełnionym po brzegi akwarium; na drugim smutny gupik trzepotał się na dnie niemal pustego zbiornika. Frankie wskazał kciukiem tego drugiego.
- Nie mam pojęcia, co się stało, Echo - powiedział na głos. - Może coś się porypało w programie? A Salvatore i ja nie zauważyliśmy, bo, tego, no...
Za plecami Frankiego powierzchnię wody przecięła płetwa, a potem nos rekina. Zimne szkliste oczy przedstawiciela gatunku Carcharodon carcharias obserwowały włoskiego poganiacza ryb złowróżbnie manipulującego przy ekranie dotykowym. Nos wynurzył się dalej, ukazując groźny mechanizm paszczy; z kłów zwisały serpentyny zielonego i czarnego śluzu. A potem z wody wynurzyły się szpony: czteropalczasta plamista szara kończyna z pazurami niczym poszczerbione kamienie. Poklepała brzeg basenu jak posezonowy plażowicz sprawdzający temperaturę morza. Najwyraźniej coś było trochę nie tak: po chwili łapa się wycofała. Ale oczy Meisterbrau nie zanurzyły się tak szybko.
CZUJNIKI WSKAZUJĄ, ŻE W ODPŁYWIE ZNAJDUJĄ SIĘ CIAŁA OBCE, powiadomił ekran dotykowy. CZY CHCESZ NAJPIERW OCZYŚCIĆ ODPŁYW? To wymagałoby fizycznego wejścia do basenu w celu opróżnienia wlotów rur. Frankie wcisnął NIE.
ZAWORY ODPŁYWOWE OTWARTE, powiedział ekran dotykowy. PRZEWIDYWANY CZAS OPRÓŻNIENIA ZBIORNIKA PRZY ZMNIEJSZONEJ PRZEPUSTOWOŚCI ODPŁYWU: 11 GODZIN 110 MINUT.
- Melasa - rzekł Frankie. - Czego napchałeś do rur, sukinsynu?
Naprawdę niezbyt go to obchodziło. Nie miał nic przeciwko powolnemu i długotrwałemu konaniu Meisterbrau, o ile tylko Echo Papandreou nie wpadłaby do Aneksu na niespodziewaną kontrolę. Pewnie nie wpadnie; Frankie był teraz przeświadczony, że ten plan się uda.
- No to zobaczysz teraz, rybeńko. - Zamknął szafkę z układem sterowania i spojrzał na basen; powierzchnia wody była gładka i czarna jak wnętrze komina. - Jedenaście godzin, Meisterbachor.
Czas się pożegnać.
Podskakując na palcach, Frankie udał się do pokoju telewizyjnego, przyciemnił okna i usadowił się w fotelu, wraz z Salvatore czekając na środowy film popołudniowy. Sal również był zadowolony; właśnie dostał na urodziny nowy zegarek - model Timex Philharmonic z sześćdziesięcioma czterema głosami.
14
 
Klub 33 to tajny klub w Disneylandzie, jedyne miejsce w całym parku, gdzie podawane są alkohole. Jest tak utajnione, iż nawet wielu pracowników Disneylandu nie ma pojęcia, że mieści się ono przy Rue Royale 33, nieopodal Karaibskich Piratów i tuż obok restauracji Błękitna Zatoczka, na prawo od niej. Oznaczone jest jedynie numerem 33 na ozdobnej owalnej tabliczce obok drzwi. (...] Disney zamierzał tu mieszkać i przyjmować dygnitarzy, więc na trzecim piętrze zbudowano mu apartament. Jednakże zmarł przed ukończeniem budowy, dlatego właśnie pokoje te zamieniono w prywatny klub. [...] Klub 33 posiada aparaturę podsłuchową: w świecznikach ukryte są miniaturowe mikrofony. Mój informator zapytał o nie kelnera, który odpowiedział, że Disney zamierzał podsłuchiwać toczące się przy stolikach rozmowy. Wskazał także porcelanową szafeczkę, gdzie miała się mieścić ukryta kamera... widać, że Disney na stare lata troszeczkę zdziwaczał. Najprawdopodobniej zamierzał przemawiać do gości przez głowę łosia w Sali Trofeów. Ma wbudowany głośnik.
William Poundstone, Bigger Secrets
 
Brama Olbrzymiastego Języka
 
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.