dok³adnie zbadana...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Pewne starania w tym kierunku czyniono, za-
nim dosz³o do wybuchu Wojen Klonów. Ten fakt stanowi³ zreszt¹
jeden z powodów, dla których Imperator Palpatine da³ W³adzom Sek-
tora Wspólnego woln¹ rêkê, je¿eli chodzi o sprawowanie rz¹dów
w tym rejonie Ramienia Tingel. Obecnie uwa¿amy, ¿e istoty rasy
Yuuzhan Vong rzeczywiœcie przyby³y do nas spoza galaktyki. – Prze-
rwa³ na chwilê. – I to nie tylko z pobliskiej gromady gwiezdnej, jak
uczynili Ssi-ruukowie, ale z zupe³nie innej galaktyki.
A’baht parskn¹³ z irytacj¹.
– Istoty zdolne do przemierzania miêdzygalaktycznych prze-
stworzy musia³yby byæ o wiele bardziej zaawansowane pod wzglê-
dem rozwoju ni¿ my – powiedzia³. – Co najmniej o kilkaset poko-
leñ. A tymczasem piloci statków i okrêtów Yuuzhan korzystaj¹ z tych
samych punktów wnikania i wyskakiwania z nadprzestrzeni, co na-
wigatorzy naszych jednostek.
– Przypuœæmy jednak, ¿e w ci¹gu tych setek pokoleñ byli w ci¹g-
³ym ruchu – odezwa³ siê Legorburu. – WyobraŸmy sobie, ¿e miêdzy-
galaktyczn¹ pustkê przemierzaj¹ ca³e floty ich okrêtów, podobnych
do ithoriañskich statków-miast, tylko wielokrotnie wiêkszych.
A’baht machn¹³ rêk¹.
– Interesuj¹ mnie fakty, a nie bajki, panie pu³kowniku – parsk-
n¹³ pogardliwie.
Legorburu zmusi³ siê do zachowania spokoju.
– W tej chwili staramy siê ustaliæ, czy Imperator Palpatine wie-
dzia³ o istnieniu istot rasy Yuuzhan Vong – zacz¹³. – Wiemy tylko,
¿e w przestworzach granicz¹cych z nasz¹ galaktyk¹ mieszkaj¹ Ssi-
-ruukowie. Korzystaj¹c z uprzejmoœci moffa Ephina Sarretiego, który
reprezentuje Imperium, uzyskaliœmy dostêp do imperialnych baz
danych i dokumentów dotycz¹cych tak zwanego Projektu Badañ
Miêdzygalaktycznych Przestworzy.
93
Projekt Badañ Miêdzygalaktycznych Przestworzy zosta³ sfi-
nansowany przez senat Starej Republiki na ¿yczenie mistrza Jedi,
Jorusa C’baotha. Zakoñczy³ siê jednak katastrof¹. Nie zdo³ano stwier-
dziæ, czy gdzieœ poza galaktyk¹ tak¿e ¿yj¹ inteligentne istoty.
Naturalnej wielkoÂœci hologram moffa Sarretiego, przekazywany
z planety Bastion, z odleg³ych przestworzy Szcz¹tków Imperium,
by³ prawie bezbarwny i przecinany ukoœnymi liniami zak³óceñ. Tech-
nik musia³ tak¿e zwiêkszyæ wzmocnienie sygna³u akustycznego.
– ...imperialne bazy danych nie zawieraj¹ ¿adnej wzmianki
o istotach rasy Yuuzhan Vong – ci¹gn¹³ mówca. – Palpatine wie-
dzia³ jednak, ¿e Chissowie fortyfikuj¹ swoje œwiaty, poniewa¿ oba-
wiaj¹ siê napaœci ze strony nieznanych agresorów. Mo¿liwe, ¿e
w³aœnie dlatego nakaza³ najs³ynniejszemu Chissowi, wielkiemu admi-
ra³owi Thrawnowi, powrót do Nieznanych Rejonów galaktyki.
Sovv i jego dowódcy pochylili g³owy i zaczêli siê cicho nara-
dzaæ.– Sugeruje pan, ¿e tymi nieznanymi agresorami mogli byæ
Yuuzhanie? – zapyta³ w koñcu Sullustanin.
– Wiedzielibyœmy to na pewno, gdyby uda³o siê nam nawi¹zaæ
bezpoœredni kontakt z Chissami – odpar³ hologram Sarretiego. – Jag
Fel nie zgodzi³ siê jednak zaj¹æ poœredniczeniem, a wszystkie próby
po³¹czenia siê z planet¹ Nirauan zakoñczy³y siê niepowodzeniem.
– Czy próbowaliœcie wys³aæ tam jakiœ statek? – zapyta³ A’baht.
Hologram imperialnego moffa siê uœmiechn¹³.
– A pan, generale? – Ujrzawszy grymas na twarzy A’bahta, do-
da³: – Nie zamierzamy naruszaæ granic przestworzy Chissów. Mo-
g³oby siê okazaæ, ¿e musimy prowadziæ walkê na dwa fronty.
– To oczywiste, moffie – odpar³ Sovv, ponuro kiwaj¹c g³ow¹.
Przeniós³ spojrzenie na Legorburu. – Proszê kontynuowaæ, panie
pu³kowniku.
M’haelianin zmieni³ ustawienie anteny projektora hologramów,
tak ¿e œwietlisty obraz granicznej czêœci galaktyki znalaz³ siê bli¿ej
sto³u projekcyjnego.
– Yuuzhanie wykorzystuj¹ œrodkow¹ czêœæ Ramienia Tingel
jako punkt, w którym gromadz¹ i przegrupowuj¹ si³y – ci¹gn¹³. –
Oddzia³y zwiadowców, wys³ane do s¹siednich sektorów, tu i tu –
wskaza³ kolonie Trianii i Dathomirê – wykry³y obecnoœæ du¿ych
skupisk o wiele wiêkszych okrêtów ni¿ te, z jakimi spotykaliœmy siê
do tej pory.
– Czekam na liczby – odezwa³ siê oschle A’baht.
94
Legorburu kiwn¹³ g³ow¹ w stronê Tammarianina Ayddara Ny-
lykerki, g³ównego analityka w czasach konfliktu z Yevethami, a obec-
nie dyrektora Wywiadu Floty Nowej Republiki.
– Opieraj¹c siê na dostêpnych informacjach, oceniamy w tej chwi-
li liczebnoœæ jednostek floty Yuuzhan na tysi¹c okrêtów liniowych –
powiedzia³. – Tworz¹ grupy szturmowe i flotylle, w których sk³ad
wchodzi od dwudziestu piêciu do siedemdziesiêciu piêciu okrêtów.
Sovv i pozostali spojrzeli po sobie zdumieni i zaskoczeni.
– Zapewne wszyscy siê uciesz¹, kiedy powiem – doda³ szybko
Nylykerka – ¿e senat uchwali³ ustawê o powszechnym poborze. Do
koñca przysz³ego roku stocznie Kuat, Bilbringi, Sluis Van i Fondora
maj¹ podwoiæ liczbê produkowanych ciê¿kich kr¹¿owników.
– Przysz³ego roku... – powtórzy³ Sullustanin. – Zapewne za rok
o tej porze Yuuzhanie zapukaj¹ do drzwi naszych domów.
– To mo¿liwe, panie admirale – zgodzi³ siê z nim Nylykerka. –
Tyle ¿e dysponuj¹c tyloma kalamariañskimi kr¹¿ownikami klasy Me-
diator, bothañskimi szturmowymi kr¹¿ownikami i koreliañskimi gwiezd-
nymi jednostkami obronnymi klasy Viscount, ile mamy obecnie, mo¿e-
my stawiaæ czo³o Yuuzhanom na wielu frontach walki równoczeœnie.
Sovv nieobowi¹zuj¹co pokiwa³ g³ow¹.
– Jak wypadaj¹ nieprzyjacielskie okrêty w porównaniu z na-
szymi jednostkami? – zapyta³.
Nylykerka zajrza³ do komputerowego notesu.
– Gdybyœmy uwzglêdnili rozmiary i uzbrojenie, w sk³ad ich flot
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zÅ‚apiÄ…, to znaczy, że oszukiwaÅ‚eÅ›. Jak nie, to znaczy, że posÅ‚użyÅ‚eÅ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….