życia i przygody, naturalnie zażądali też od Korteja, by im opowiedział swoje dzieje...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.

Nie były one dla niego korzystne, gdyby się zdradził, że owa wyprawa do rzeki Rio Grande
del Norte spełzała na niczym i że wszystkich jego kompanów wymordowano, mógłby się
pozbyć reszty stronników, dlatego postanowił kłamać. Opowiedział im, że ich towarzysze
pozostali ukryci w zaroślach i czatują na transport, który znacznie się opóźnił i nadejdzie do-
piero po kilku dniach. Sam chciał tymczasem przybyć do hacjendy, lecz na nieszczęście
wpadł po drodze w ręce Apaczów, którzy go tak fatalnie zranili i pozbawili oka.
SÅ‚uchali go bez cienia podejrzenia.
– Ale co teraz uczynimy? – spytaÅ‚ jeden z nich. – Hacjenda przepadÅ‚a.
– Jeszcze nie caÅ‚kiem – odparÅ‚ Kortejo. – MusiaÅ‚o siÄ™ przecież wiÄ™cej was uratować.
– Raczej nie. Kto w pierwszej chwili nie uszedÅ‚, niezawodnie pozostaÅ‚ w szponach czerwo-
noskórych.
– No zobaczymy. Tymczasem nie traćmy nadziei. Z brzaskiem dnia dowiemy siÄ™ czy jeste-
śmy tylko my. Jeżeli uratowały się jeszcze inni, pościągamy ich tutaj.
– I co z tego, wtedy też nie damy rady odbić hacjendy.
– Dlaczego nie?
– Bo bÄ™dziemy za sÅ‚abi.
– MyÅ›lisz, że tysiÄ…c Misteków bÄ™dzie tutaj siedzieć caÅ‚y czas?
12
– Naturalnie, jeżeli to prawda co ten Amerykanin powiedziaÅ‚, że przeszli na stronÄ™ Juareza,
to zostanÄ… tutaj.
– W krótkim czasie nasze siÅ‚y też siÄ™ wzmocniÄ….
– W jaki sposób?
– Moi agenci ciÄ…gle werbujÄ…, ma nadejść nowy transport z poÅ‚udnia. PrzyciÄ…gniemy go do
nas.
– Oni nas nie znajdÄ….
– Też tak sobie pomyÅ›laÅ‚em – odezwaÅ‚ siÄ™ Manfredo. – Zapewne polezÄ… wprost w pazury
Misteków, bo będą myśleli, że jesteśmy w hacjendzie.
– Przeszkodzimy temu, przechwytujÄ…c ich po drodze.
– Gdzie?
– Musimy sobie znaleźć stosowne miejsce.
– Może jakiÅ› dom?
– Nie, to zbyt niebezpieczne.
– Chcecie byÅ›my koczowali w lesie, jak jacyÅ› rabusie?
– W pierwszych dniach nie pozostaje nam nic innego. Dopiero jak wzmocnimy siÅ‚y, zaj-
miemy jakieś małe miasteczko, albo wygonimy Misteków z hacjendy.
– Ja mam lepszy pomysÅ‚ – odezwaÅ‚ siÄ™ Manfredo.
– Jaki?
– Przecież klasztor della Barbara leży na naszej drodze.
– Tak, na drodze, ale caÅ‚e miasteczko Santa Jaga jest republikaÅ„skie, wszyscy mieszkaÅ„cy to
stronnicy Juareza.
– Co nas to obchodzi, senior?
– Obchodzi i to bardzo. WyrzucÄ… nas stamtÄ…d, albo co gorsze poÅ‚apiÄ… i wydadzÄ… w rÄ™ce Ju-
areza.
– GdybyÅ›my liczyli na mieszkaÅ„ców, to rzeczywiÅ›cie nic innego nie moglibyÅ›my siÄ™ spo-
dziewać, ale klasztor leży obok miasta.
– Co nam to daje?
– Nie musimy w ogóle wjeżdżać do miasteczka, ukryjemy siÄ™ w klasztorze, tak że nikt nas
nawet nie zobaczy.
– To niemożliwe.
– Dlaczego, przecież sÅ‚yszeliÅ›cie, że mój stryj, ojciec Hilario mieszka w tym klasztorze?
– MyÅ›lisz, że zechce na pomóc?
– Naturalnie.
– A z jakÄ… partiÄ… trzyma?
– Z każdÄ…, która jest przeciwko Juarezowi. Juarez skonfiskowaÅ‚ caÅ‚y majÄ…tek klasztorny i
chciał także zlikwidować szpital. Był tam również zakon żeński. Wiele znacznych rodów po-
słało tam swoje córki na wychowanie lub w służbę Bogu. Tymczasem przybywa Juarez i
oznajmia, że dzieją się tam niecne rzeczy i likwiduje klasztory, żeński i męski. Jeden z bu-
dynków przeznaczył na szpital, drugi na dom dla obłąkanych. Czy wolno mu było tak samo-
wolnie postępować?
Kortejo zaśmiał się mówiąc:
– Masz racjÄ™, stÄ…d wzięła siÄ™ niechęć twego stryja do Juareza?
– Tak. Mój stryj byÅ‚ opatem, piastowaÅ‚ wiÄ™c znacznÄ… godność, a teraz zostaÅ‚ tylko pomocni-
kiem lekarza w szpitalu; naturalnie nienawidzi Juareza, więc z ochotą przyjmie nas do siebie.
– A co powiedzÄ… na to inni, dajmy na to jego przeÅ‚ożeni?
– O tych nie mamy siÄ™ co troszczyć. ZresztÄ… nie zauważą nawet naszej obecnoÅ›ci w klaszto-
rze.
– Jak to? Przecież musimy tam zajechać i ulokować siÄ™, muszÄ… nas wiÄ™c widzieć?
13
– O nie, nie zobaczÄ… nas. Tam jest tyle tajemnych korytarzy, izb i krużganków, że dostawszy
się tam raz, możemy być pewni, że nas nawet sam diabeł nie znajdzie.
– Nie znajÄ… tych tajnych pomieszczeÅ„?
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zÅ‚apiÄ…, to znaczy, że oszukiwaÅ‚eÅ›. Jak nie, to znaczy, że posÅ‚użyÅ‚eÅ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….