Wydaje się, że tkwi w tym pewien dylemat: grupy T zachęcają do otwartości, lecz otwartość może ludziom sprawiać przykrość...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Rozwiązanie tego dylematu jest dość proste: można być otwartym, a jednocześnie wyrażać się w taki sposób, by wyrządzić jak najmniej przykrości. Kluczowe znaczenie ma tu termin „uczucie”: Sam nie wyraził swego uczucia, lecz swą ocenę.
Jak wspomniałem poprzednio, otwartość w grupie T oznacza otwarte wyrażanie uczuć. Przez „uczucie” rozumiem gniew lub radość smutek lub nieszczęście, rozdrażnienie, strach, przykrość, serdeczność itp. Według wcześniej podanego schematu, Sam „przeskoczył” od razu do (R4), zamiast zakomunikować innym członkom grupy o (R1) i (R2).
Jak poradzono sobie z tym starciem w grupie T? W tej sytuacji interweniował prowadzący grupę, pytając Sama, czy żywi on jakieś uczucia względem Harry’ego. W naszym społeczeństwie ludzie nie są przyzwyczajeni do wyrażania uczuć. Nic więc dziwnego, że Sam pomyślał przez chwilę i powiedział: „No dobrze, więc mam uczucie, że Harry jest fałszywy”. Oczywiście, według wyżej podanej definicji nie jest to uczucie. Jest to opinia, czy też ocena wyrażona w terminologii uczuć. Ocena nie jest niczym innym niż uczuciem, które zostało niedostatecznie zrozumiane lub niewłaściwie wyrażone. Toteż prowadzący grupę sondował dalej, pytając Sama, jakie są jego uczucia. Sam ponownie stwierdził, że ma uczucie, iż Harry jest fałszywy. „A jak to działa na ciebie?” - zapytał prowadzący. „Diabelnie mnie to denerwuje” - odpowiedział Sam. Tu włączył się inny członek grupy, prosząc o bliższe dane: „Cóż Harry robi takiego, co cię denerwuje, Samie?” Po kilku minutach sondowania przez różnych członków grupy Sam przyznał, że zawsze wpadał w rozdrażnienie, gdy Harry okazywał afekt którejś z kobiet należących do grupy. Po dalszym sondowaniu okazało się, że Sam postrzegał Harry’ego jako mającego duże powodzenie u kobiet. W końcu wyszło na jaw, że Sam żywił uczucie zazdrości i zawiści - że chciałby mieć gładkie obejście Harry’ego i jego powodzenie u kobiet. Zwróćmy uwagę, że Sam początkowo maskował swe uczucie zazdrości; wyładowywał swe uczucia poprzez lekceważenie, mówiąc, że Harry jest fałszywy. Zachowanie tego rodzaju służy ochronie swego ja: ponieważ żyjemy w społeczeństwie rywalizacyjnym, to gdyby Sam przyznał się do uczucia zazdrości, postawiłby siebie „niżej”, a Harry’ego „wyżej”. W ten sposób Sam znalazłby się w niekorzystnej sytuacji, tzn. czułby się słabszy od Harry’ego. Natomiast wyrażając lekceważenie, Sam zdołał postawić siebie „wyżej”. Chociaż zachowanie to było skutecznym środkiem ochrony swego ja, to jednak nie przyczyniło się do lepszego zrozumienia przez Sama własnych uczuć, ani też zdarzeń, które były powodem tych uczuć; a z pewnością nie przyczyniło się do zrozumienia Harry’ego przez Sama, ani Sama przez Harry’ego (ani też do zrozumienia przez Harry’ego samego siebie). Krótko mówiąc, Sam komunikował się w sposób nieefektywny. Jego zachowanie było przystosowawcze jako środek obrony ego; jako forma komunikowania się było ono skrajnie nieprzystosowawcze. Tak więc, chociaż przyznanie się Sama, że zazdrości Harry’emu, stawiało go w słabszej pozycji, to jednak stworzyło możliwość komunikowania się i w końcu pomogło im zrozumieć siebie. Co więcej, paru innych mężczyzn także przyznało, że odczuwają pewną zazdrość w związku z zachowaniem Harry’ego wobec kobiet. Była to użyteczna informacja dla Harry’ego, ponieważ pozwoliła mu zrozumieć jaki wpływ wywiera jego zachowanie na innych ludzi.
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.