Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Powrócimy do tego, co wydaje ci się niejasne. Jeśli masz uwagi, nie wahaj się mi ich przekazać. Do tej pory ten tekst wydawał mi się rodzajem gry, teraz zaczynam traktować go serio. Chciałbym poznać twoje zdanie.
Sonia przyniosła nam kolejne piwa i już nie wracaliśmy do moich zapisków. Byłem przyjemnie zaskoczony tą nagłą zmianą zachowania Tiaga i nie mogłem się powstrzymać, by nie zapytać: - Więc zdecydowałeś, że wyjeżdżasz? - Tak, Iwanie, myślę, że tak. Nie jestem jeszcze pewien, ale to bardzo możliwe. No wiesz, to jedna z tych długo podejmowanych decyzji… Jesteś zaskoczony? - Przyznaję, że tak. Sądziłem, że jesteś daleki od powzięcia decyzji. Jeszcze kilka tygodni temu czułem, że jesteś bardzo smutny, przybity. Zapewne było to tylko złudzenie, ale… Powiedz, co spowodowało tę zmianę? - Ty, Iwanie. Twoje słowa. Kiedy coś tłumaczysz, nie potrzebujesz wielkich słów ani uczonych formułek, a wszystko staje się jasne. To także jeden z powodów, dla których chciałbym przeczytać to, co napisałeś. Żeby móc lepiej myśleć. Ale pomogłeś mi także jako człowiek. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela jak ty. Teraz wiem, że jest gdzieś ktoś, kto myśli o mnie czule. I robisz to nawet nieproszony, niczego się w zamian nie domagając. Byłem bardzo zmieszany, zarazem wzruszony i zmieszany, gdyż miałem wrażenie, że nie zasługuję na twe pochwały. - Moja relacja z Tiagiem nie była całkiem bezinteresowna, a jego moralny problem pociągał mnie bardziej może niż jego osoba. Powiedziałem mu to. - To niczego nie zmienia, Iwanie - odparł spontanicznie. - Prawdą jest przecież, że zbliżamy się do ludzi, z którymi łączy nas jakieś powinowactwo czy wspólne zainteresowania. Jeżeli moja przeszłość cię zainteresowała, tym lepiej; zyskałem w ten sposób przyjaciela. Moje życie wygnańca było łatwiejsze, bo wiedziałem, że przyjdziesz ze mną pogawędzić. Poza tym nie wierzę, że jesteś tak wielkim egoistą, jak mówisz. Problem moralny ma może i wydźwięk filozoficzny, ale nie przestaje być problemem ludzkim. Oddałeś mi głos, a ja dzięki temu mogłem zebrać myśli. Widzisz, nie jestem jeszcze całkiem zdecydowany, żeby wyjechać, dlatego właśnie że boję się cię utracić, nie móc więcej opowiadać ci i wysłuchiwać tego, co masz mi do powiedzenia. Przyzwyczajamy się do ludzi… Przed chwilą powiedziałem ci, że wyjadę, ale zrobiłem to trochę po to, żeby się popisać, żeby cię uszczęśliwić, gdyż wiem, że nie lubisz widzieć, jak pogrążam się w obłędzie, ale również dlatego, że kiedy przedstawiałeś mnie swojej dziewczynie, wasze twarze były takie szczęśliwe, że i mnie zachciało się być szczęśliwym. Jest bardzo ładna, pasujecie do siebie. Życzę ci, żebyś był szczęśliwy. To zadziwiające, że o rzeczach tak miłych i wzruszających potrafił mówić tak swobodnie. To tematy, których mężczyźni w naszym kręgu kulturowym nigdy na ogół między sobą nie poruszają. Ale kiedy uśmiechał się w ten charaktersytyczny dla siebie sposób, patrząc mi prosto w oczy, docierało do mnie stopniowo, co znaczy dla niego mieć przyjaciela. - Zatem rozważam wyjazd - powtórzył po chwili milczenia. - Wszystko co mówiłeś o obłędzie, o tym, jak szaleństwo ogarnia nas, kiedy przebywamy w samotności, to wszystko dało mi do myślenia. Nie chcę już żyć z dala od innych, na dodatek wpadając w ich szpony za każdym razem, gdy zaczynam myśleć. Próbuję uwierzyć, że tortury przestały działać z chwilą, gdy temu skurwysynowi pułkownikowi Figueiredo odechciało się mnie torturować, i prędzej czy później dojdę do tego. Udałoby mi się uwolnić, gdybym tylko był w stanie naprawdę uwierzyć w to, co powiedziałeś o szaleństwie. Wierzę ci, wierzę, że jesteś szczery. Ale istnieje wiara, którą odczuwa się głową, i taka, którą odczuwa się całym ciałem. Jeżeli dzieje się tak, jak mówisz, Iwanie, my ludzie jesteśmy zawsze o włos od obłędu. To przerażające… - Powtarzam ci, Tiago, że dobrze zrobiłaby ci wizyta u psychiatry. Przede wszystkim dowiedziałbyś się więcej, specjalista podałby ci przykłady, których nie znasz. Cóż chcesz, człowiek to istota bardzo krucha.
|
WÄ…tki
|