później ulec; zniesienie zaś jego wszystkie siły moskiewskie obracało przeciwko Skrzynec- kiemu, co gorsza, zupełnie Litwę poskramiało...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Połączone korpusy Jankowskiego, który stał
pod Dębem, i Dziekońskiego, który mógł spiesznym pochodem przeprawić się przez Wisłę
pod Potyczą, przeszło 20 000 wynoszące, wzmocnione kilką bateriami, powinny były zaraz
po batalii ostrołęckiej rozpocząć zaczepne działania przeciwko kolumnom Krejtza ciągnącym
właśnie z Lubelskiego do Ciechanowca i Zambrowa nieraz w kilkodniowych odstępach. Roz-
bicie tych kolumn zapowiadało niepochybną zgubę Rydigerowi, którego szczątki musiałyby
wpaść na Wisłę i na Chrzanowskiego stojącego zawsze pod Zamościem. Tymczasem wojsko
polskie, do 30 000 skompletowane, powinno było w dziesięć dni po swoim powrocie trzymać
na nowo pole przed Modlinem, a obozując wobec głównej armii nieprzyjacielskiej paraliżo-
wać ją, ile że nie więcej jak 40 000 liczyła po wyprawie ostrołęckiej i wysłaniu części wojska
za Giełgudem154. Nigdy talentowi wojskowemu nie trafiała się zręczniejsza okazja naprawie-
nia tylu poprzednich błędów! Lecz wiary w skuteczność tych zaczepnych manewrów nikt nie
zdołał wynegocjować u naczelnego wodza.
Wiadomy jest rezultat wyprawy przeciw Rydigerowi, który się tak wymknął nieszczęśli-
wemu Jankowskiemu, jak pierwej naczelnemu wodzowi w. ks. Michał z gwardią pod Śnia-
dowem. Było to ledwie nie ostatnie przymilenie fortuny chcącej nas koniecznie ratować.
Rozlega się nareszcie w stolicy okrzyk: z d r a d a! Na ten okrzyk Skrzynecki odpowiada for-
telem. Każe aresztować Jankowskiego i Bukowskiego, ale nie za wyprawę przeciw Rydige-
rowi, wcale za co innego! Za prawdziwe czy zmyślone doniesienie, że ci dwaj jenerałowie
należą do konspiracji w porozumieniu z Moskalami. Pojmuję ten wybieg, znany w sztuce
stanu; rządy przyciśnione ogromem publicznej niedoli i niechęci starają się czasem odwrócić
od siebie uwagę opinii przez zmyślone spiski. Ale uciec się do tego opłakanego środka wśród

153 Z listu Prądzyńskiego do Chłopickiego.
154 Pod Ostrołęką padło 10 000, za Giełgudem wyprawili drugie dziesięć.
207
owych okoliczności, kazać oprowadzać Hurtiga po ulicach Warszawy, obwoływać z d r a d ę
urzędownie, nie byłoż to rozrzucać nasiona nocy 15 sierpnia, które wkrótce potem tak wybu-
jały? Cóż innego zrządziło tę kryzys, jeżeli nie stan konstytucyjnego bezrządu, coraz ściślej
obleganego w skutku militarnych uchybień naczelnego wodza, który na koniec w tę anarchią
samochcąc przed złożeniem buławy zaszczepił podejrzenie?
W historii tej kampanii, której rys ogólny tylko i bardzo niedokładny mogłem tu rzucić,
obliczone są krytyczne momenta dla cara. Nie był on ani razu w tak szczęśliwym położeniu,
żeby dla słusznych powodów, nawet na kilka dni przed wzięciem Warszawy, nawet na kilka
godzin przed odprawieniem Ramoriny ze stolicy, nie mógł samemu sobie wróżyć najsmut-
niejszego końca tej wojny. Rewolucja 29-go, nie wziąwszy ekscentrycznego popędu, przymu-
szona po dwumiesięcznym opóźnieniu bronić się w obliczu Warszawy, dopełniła tego obo-
wiązku z honorem dla oręża polskiego. Na polach grochowskich została wielką, bohatyrską.
Wycieczka pod Wawr mogła naprawić szkodę zrządzoną przez kontrarewolucyjne matactwo.
Zniesienie gwardii mogło powetować kilkotygodniową nieczynność w Jędrzejowie i wojnę z
Polską zdepopularyzować w Petersburgu. Zaczepne kroki po bitwie ostrołęckiej, zniszczenie
Rydigera, zdawały się być przez los wymyślone dla sprostowania tych wszystkich uchybień.
Nigdy nie byłem ateuszem, ale rozpamiętując te zdarzenia zostałem pobożnym. Wierzę w
świętych patronów polskiego kraju. Zawarli oni w niebie przymierze między sobą dla zba-
wienia nas na ziemi mimo naszej woli. Każda z tych okazji, gdybyśmy z nich korzystać nie
zaniedbali, wyrzucała z Europy carstwo moskiewskie. Powstanie ze wszech stron otaczając
armią Mikołaja przygotowywało jej los Laokoona między Wisłą i Bugiem. Nareszcie, gdy to
wszystko bez skutku minęło, jeszcze jeden środek pozostawał: można było Moskwę wysadzić
w powietrze z połową Warszawy i zagrzebać ją w gruzach stolicy. Ten finał byłby godny no-
cy 29-go! Lecz żadna monarchia konstytucyjna, żadne bezkrólewie tak górnie nie myśli.
Paryż, 6 listopada
208
Przyczyny nocy 15 sierpnia
Pamiętnik Emigracji Polskiej. 8 lutego 1833 r. Władysław IV Przemysław
Ci spomiędzy nas, których dziełem, aczkolwiek nie zamierzonym, była noc 15 sierpnia,
wmawiają dzisiaj w Polskę i Europę, że gdyby nie ta noc, to by oni byli Polskę uratowali.
„Pókiśmy byli u steru, mówią, szły rzeczy jako tako, ale natychmiast wszystko przepadło,
skorośmy się usunąć musieli.” Tym językiem przemawia partia sejmowa, która z okazji
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.