I kij, na którym głowa z podwójnym obliczem, I czapeczkę z dzwonkami – i pas – a przy pasie Były dwa worki próżne, i dziś jeszcze próżne, I dziś ta sama...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
W jednym ze mną czasie Przybył Włoch – wiatrem szyte miał sakwy podróżne, Opatrzony podwójną twarzą – i okryty Łataną szatą – w workach żadnego cekina; Dziś patrz! Włoch już drogimi błyszczy aksamity, Pióra nosi na głowie, ostrogi przypina, Z pełnych worków twarz Marii wygląda przyjazna, Ona go swoim płaszczem królewskim otula: I gdyby miał takiego, jak ja jestem, błazna, Może by był podobny do takiego króla, Jakim jest...
Pokazuje ze złośliwym uśmiechem na Henryka.
Zasnął w myślach – zaraz go obudzę...
Królu! słyszysz głos harfy?
HENRYK
Gdzie?
15
NICK
W tronowej sali...
HENRYK
z mocną boleścią
Szatanem jesteś, Nicku, ja się dręczę – trudzę Tak, dźwięk harfy. Niech zamek w gruzy się zawali, Niech zagrzebie tron, harfę... Gdzież znajdę zacisze?
Coraz bliżej strasznymi nabawia mnie snami!
Budzę się zmordowany i znowu ją słyszę.
Jak jej nie słyszeć?
NICK
Królu; wdziej czapkę z dzwonkami,
Ich dźwięk harfę zagłuszy.
HENRYK
Sztylet struny przetnie.
SCENA VI
HENRYK, NICK, MORTON
MORTON
Królu! racz słuchać, królu! z ważną wieścią dążę, Z wieścią... Jestem życzliwy – i myślę szlachetnie.
HENRYK
Któż o tym wątpi?
MORTON
Racz więc posłuchać mię, książę!
16
HENRYK
z oburzeniem
Książę?
MORTON
Królu, racz słuchać!... Nie znajdę wyrazów...
Oto jest pismo – pieczęć przyłożyć kazano.
HENRYK
przegląda pismo.
Cóż to? gdzież moje imię? Z jakich to rozkazów?
Nie! to pomyłka...
MORTON
z uśmiechem
Tak jest, króla nie wpisano,
Przez pomyłkę zapewne?
HENRYK
Wątpisz o tym, starcze?
Wnet pójdę do królowy, a wszystko przemieni!
Pójdę i wymówkami niewierną obarczę...
Nie, prosić będę... Długo żyjąc oddaleni, Nie czujemy tak zgodnie, jak dawniejśmy czuli; To prawie moja wina – jakaś zazdrość płocha Rozdzieliła nas – zdradę podstępni uknuli, Lecz królowa kochała i teraz mnie kocha.
Gdzie jest Maria?
MORTON
U siebie – Rizzio u niej bawi,
O zmienienie rozkazu zapewna się wstawi.
HENRYK
gwałtownie
Ten Rizzio! Rizzio! wkrótce sięgnie po koronę.
Któż mnie uwolni?
17
MORTON
Panie! zdołam to uczynić.
Poświęcę się... Trzeba go o zbrodnią obwinić.
Panie, przyjm zaskarżenie, ja przyjmę obronę.
Zginie.
HENRYK
O nędzny starcze! tyś dobry do rady!
Chciałbyś w oczach królowy być wolnym od zdrady, Jak śnieg biało wyglądać, ze krwi obmyć dłonie.
Ja mam stawać przed sądem? w purpurze, w koronie, Ja, Henryk? przeciw Rizzia mówić w podłej sprawie?
Ten Włoch nikczemny, może w sądzie uwolniony, Znów mi będzie urągał? – Nie – ręce zakrwawię, Bo zgon jego obfite przyniesie mi plony; Powróci pokój w domu... Tak – ja się namyślę...
Po co myśleć? – Myślałem – wszystko mam w umyśle Tak widne jak na niebie, tak czarne jak w piekle.
Myślałem długo – zimno – dziś wypełnię wściekle!
Dziś wypełnię! Nad wieczór już go grób pochłonie, Grabarze na cmentarzach już dlań kopią doły.
NICK
widząc, że Morton nie może wesołości utaić.
Cóż to? ty moje dzwonki znalazłeś, Mortonie, Co dziś byłeś dowcipny, a jesteś wesoły, Oddaj mi dzwonki moje – bądź znowu kanclerzem.
SCENA VII
HENRYK, NICK, MORTON, LINDSAJ
LINDSAJ
Królu! dostałem dzisiaj sokoła, król ptaków!
Norwegski, cały srebrnym osłoniony pierzem, Gdy się podniesie, tonie wśród powietrznych szlaków.
18
HENRYK
Co mówisz? Czy od mego sokoła piękniejszy?
LINDSAJ
Cha! cha! bez porównania, lekszy, trochę mniejszy, Cacko dla kobiet, niegdyś lady Hamiltonu Nosiła go na dłoni nad Klydu rozłogi; Pięknie mi się popisał, nie wrócił bez plonu, Jak rycerz w krwi przepiórek pozłocił ostrogi.
Jedźmy dzisiaj na łowy.
MORTON
Dziś król ma zajęcie.
HENRYK
Tak, prawda, przyjacielu, dziś mam inne łowy, Raz na jaw wyszłe trzeba kończyć przedsięwzięcie.
Słuchaj, Lindsaju! spadła mi korona z głowy, Jestem igraszką kobiet, celem pośmiewiska, Odmówiono mi władzy, nawet i nazwiska, Czczego nazwiska króla! Czy wierzysz, Lindsaju?
LINDSAJ
Powinieneś się zemścić srogo – to tak właśnie, Jakby mi kto powiedział, że nie jestem w kraju Pierwszym w sztuce łowieckiej.
HENRYK
Nim słońce zagaśnie,
Lindsaju, dziś pomożesz zastawić mi sieci.
Wiesz, kto mię zdradza? Rizzio, ów podły przychodzień!
Dzisiejszy księżyc jego mogiłę oświeci.
Przyszedł tu jako tułacz, zginie jako zbrodzień.
Pomożesz mi?
19
LINDSAJ
Najchętniej w twe zamiary wchodzę.
Czy wiesz? – w swoich mi lasach polować zabronił.
Zemszczę się.
HENRYK
Ja cię za to sowicie nagrodzę,
Będziesz w jego źwierzyńcu płoche sarny gonił.
SCENA VIII
HENRYK, NICK, MORTON, LINDSAJ, DUGLAS
LINDSAJ
do wchodzącego Duglasa
Jakże się zdołał Rizzio od śmierci wyprosić?
Odgłos o waszej zwadzie rozszedł się daleki, Słyszałem...
DUGLAS
Dobrześ słyszał, lecz gdy chcesz rozgłosić, Pamiętaj, że dzwon może zamilknąć na wieki, Kiedy mu serce wydrą.
LINDSAJ
Słuchaj! złącz się z nami!
Dzisiaj jeszcze sztylety, dzisiaj zemsta świeża Pozbawi ciebie wroga, co twój honor plami.
DUGLAS
Któż cudzej dłoni zemstę honoru powierza?
Ostrzegam was, ja pragnę, Rizzio niechaj żyje, Jutro go oddam waszej zemście – dziś nie zginie; Dziś własną piersią sztylet od Włocha odbiję, Ze mną walczyć będziecie, krew wasza popłynie.
Spodziewam się, że boju nie zechcesz, Mortonie?
20
Lindsaju! jam nie jeleń, co w borach popasa.
Henryku! pomnieć zechcesz, że w twojej koronie Słabszy daleko kruszec niż w mieczu Duglasa.
Na jutro złóżcie zemstę – kto pójdzie inaczej, Jest wrogiem moim.
Odchodzi.
SCENA IX
HENRYK, NICK, MORTON, LINDSAJ
LINDSAJ
Cóż to? oszalał z rozpaczy?
MORTON
Królu, czyliż cię groźba Duglasa zachwieje?
HENRYK
Nie – lecz na jutro wszystko odłożyć wypada.
Cieszę się nawet z tego, zamiar nasz dojrzeje, Kwiat przed czasem rozwity, przed czasem opada.
Rycerze, niechaj żadna nie płoszy was trwoga, Trzymamy w ręku życie nieszczęsnej ofiary.
A ty, mały trefnisiu, spiesz do astrologa, Niech powie, jaki skutek odniosą zamiary.
KONIEC AKTU PIERWSZEGO
21
AKT DRUGI
SCENA I
Wątki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.