Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
— Ale
to nie jest jedyna przeszkoda. Czy wiesz, Jessie, że Antoni nie ma pieniędzy? Ty, która tak bardzo kochasz piękne rzeczy, wydawałaś tak lekką ręką fortunę ojca, a i z pie- niędzmi Raintona z pewnością postępowałaś tak samo, (co było jednym z powodów, dla których twój mąż w takim pośpiechu jechał do Ameryki Południowej), czy ty po- trafisz żyć samą miłością, nie mając żadnego majątku Jessie? Po raz pierwszy tego dnia pani Earnshaw wyglądała na zakłopotaną. Wstrząsające rzeczy, o których mówiła, i całe to odpychające wyznanie jej nie zawstydziły, ale ubó- stwo... tak, to ją zaniepokoiło. — Antoni ma dość pieniędzy. Tak mi się zdaje. Czyż nie mam racji, Antoni? — On nie ma nic własnego — wyjaśnił sir Jan. — Ani pensa. Jest całkowicie za- leżny od dobrej woli brata i siostry. Podczas gdy Rainton ciężko pracuje i wykorzystu- jąc swoje zdolności, pomnaża fortunę, Antoni nie robi nic. Żyje z pieniędzy, które hojnie mu daje rodzeństwo. I nie tylko z tego, bo jest wiecznie zadłużony, co też przyczyniło się do jego powrotu do domu. Nie przyjechał tu, by polować na kuropatwy na wrzoso- wiskach, ale żeby uciec przed wierzycielami, którzy grozili mu więzieniem. Czy powie- dział ci o tym? Pani Jessica ze zdumienia straciła mowę, a twarz Antoniego pociemniała, kiedy usły- szał słowa szwagra. — Czy wyznał ci też, Jessico, że to nie zdarzyło mu się pierwszy raz? Że musiał odejść z armii, z doskonałego pułku, ponieważ uwiódł żonę swojego dowódcy i próbował go zabić po tym, jak został przyłapany in flagranti. Ile z tych rzeczy powiedział ci Antoni? Czy ci mówił, że brat i siostra otaczali go opieką i robili, co w ich mocy, żeby go chronić i mu pomagać, czego moim zdaniem nie powinni byli robić? Już dawno powinni spu- ścić mu lanie i wyrzucić z domu. — Och, Janie, proszę cię! — zawołała jego żona, bo kochała młodszego brata mimo wszystkich jego złych uczynków, których lista była przykra nawet dla osoby tak emo- cjonalnie niezaangażowanej jak ja. Wywarło to ogromne wrażenie na Jessice, która pod koniec przemowy sir Jana wy- dawała się coraz bardziej zamyślona. — Jessica nie będzie się przejmowała takim złośliwym gadaniem! — wybuch- nął gniewem Antoni. — Kocha mnie takim, jakim jestem i wyjdzie za mnie za mąż. Powiedziała mi tak. — A czy ty powiedziałeś jej prawdę? — spytał sir Jan spokojnie, wykazując się nie- zwykłym opanowaniem. — Przecież kobieta musi z czegoś żyć, a słabością mojej sio- stry (bo ma ich kilka) jest nadzwyczaj silna miłość do pieniędzy i do przyjemności, jakie można za nie mieć. Ty już pokazałeś, że nie potrafisz zarobić nawet na własne utrzy- manie, a ja dopilnuję, żeby twoja siostra nie finansowała cię więcej, bo pomniejsza for- 240 241 tunę należącą w zasadzie do moich ukochanych pasierbów, Jozjasza i Elżbiety. Mam taką władzę, jako że jestem ich prawnym opiekunem. Wątpię, czy Rainton, mimo że jest człowiekiem hojnym, zechce utrzymywać swoją byłą żonę i jej nowego męża na takim poziomie, do jakiego jest przyzwyczajona. Po tych słowach pani Earnshaw zalała się łzami, czego się zresztą spodziewałam, wi- dząc na jej twarzy rosnący niepokój wywołany uprzejmymi, ale raniącymi dotkliwie słowami brata. — Och, Antoni! Nie wspomniałeś mi o tym! Nie powiedziałeś, że nie masz pienię- dzy. — Czym są pieniądze — zawołał ten z przekonaniem — wobec miłości takiej jak nasza? Nie zależy mi na niczym; ale na tobie mi zależało i sądziłem, że odwzajemniasz moje uczucie. — Bo tak jest — wykrztusiła pani Jessica, nie przestając szlochać. — Ale nie możemy żyć w ubóstwie. — Ubóstwo? Czym jest ubóstwo? Mam dom, którego moja siostra chyba mi nie od- bierze. Nawet ona nie mogłaby być tak okrutna. Wystarczy, że wykażemy się odrobiną determinacji. Będziemy uprawiali ziemię, hodowali owce... — Masz na myśli Wichrowe Wzgórza? — zawołała pani Earnshaw, a jej łzy obeschły tak szybko, jak deszcz w promieniach gorącego słońca. — To chyba niemożliwe, żebyś
|
Wątki
|