żalem, litością dla waszej małości i nędzy zabiło serce, tyle razy zgrzeszyłamyśl, osłabł artysta, tyle razy sprzeniewierzyła się dusza wielkiej,pracującej...

Jak cię złapią, to znaczy, że oszukiwałeś. Jak nie, to znaczy, że posłużyłeś się odpowiednią taktyką.
Każdy, kto zdaje sobie sprawę z tej potężnej siły bezwładu,
jaką rozporządza u nas Polska zdziecinniała, każdy kto wie, jak potężnych
sprzymierzeńców posiada ona w niewyrobieniu naszej struktury umysłowej, w
lichości naszych nawyknień kulturalnych, powinien użyć wszystkich sił, aby nie
dopuścić do rozpoczynającej się tu asymilacji. Młoda Polska pobłogosławiona
przez króle kierowe naszej literatury, wcielona do tego narodowego pasjansu,
jaki sobie opinia nasza rozkłada, byłoby to zmarnotrawieniem zużytej energii,
byłby to nowy cios zadany męskości i stanowczości myśli w Polsce. Polska
Zagłobów i Benetów chce upiec tu dwie pieczenie przy jednym ogniu: chce
pogrzebać za jednym zamachem bunt dusz i rwanie się ku życiu nowych sił
społecznych. Nieporozumieniem były lata 1904-1906, nieporozumieniem była cała
Młoda Polska. Jest jedna tylko niepodzielna Polska uwiądu starczego. Niestety.
Nieporozumienia są istotne, niemożliwe już do zagładzenia. Lata ostatnie
wykazały już, że istnieje tylko jedna siła zdolna objąć całkowity rząd nad
dążeniami i interesami narodu, jedna siła, która jest w stanie ugruntować
społeczne podstawy narodowego życia, nie na takim, lub innym zbiegu wypadków,
lecz na samej mocy własnej wobec życia, jedyna wreszcie, która nie oddziela
zagadnienia samoistności politycznej od zagadnień rozwoju i postępu kultury.
Tylko uświadomiony klasowo proletariat polski domaga się jednocześnie jak
najintensywniejszego skupienia i wyzyskania wszystkich sil wytwórczych kraju,
spotęgowania jego technicznej, ekonomicznej energii, podniesienia warunków
umysłowego rozwoju, wytworzenia wreszcie całego aparatu kulturalnego,
niezbędnego, aby człowiek mógł w Polsce jak najwyższym organizmem
ekonomiczno-technicznym władać, siebie podnosić do wyżyn umysłowo-moralnych,
umożliwiających swobodną na tym poziomie pracę i wreszcie, aby tę twardą i
czynną swobodę swą nauczył się cenić i kochać. Tylko proletariatowi potrzebna
jest nowoczesna kultura w całym tym zakresie, tylko on niczego się w tej
kulturze nie lęka, tylko dla niego wreszcie nie istnieje rozdwojenie pomiędzy
interesem narodu i stanem posiadania. Swobodne, rozumnie rządzące sobą życie
narodowe jest jego ideałem, niepodległość polityczna niezbędnym do oddychania
powietrzem. Proletariat polski jest dziś wreszcie jedyną klasą posiadającą
własną swą, wspólną wszystkim zaborom tradycję. Rzeczywistość Polski w ten
jeden tylko może być pojmowana sposób: organizm rwącej się do życia pracy, lub
z niewoli tego organizmu, z jego skrępowania czerpiący byt swój stan
posiadania. Szukacie prawdy. Nie znajdziecie innej prócz tej: wrosnąć w to
olbrzymie stające się ciało, sprawić, aby zrosły się jego członki, aby poprzez
wszystkie rozlała się jego wola: oto jedyne przeznaczenie. Ta tylko droga
pozostała lub wieczny pobyt w krainie majaków, albo też wreszcie powrót w
zapowietrzone, zatrute ogniska "domowe". To jedno Młoda Polska stwierdziła:
niczym z tego, czym oszukać się usiłuje Polska posiadająca, żyć dusza
nowoczesna nie jest w stanie. Co wyniosła Młoda Polska z panującej w polskich
warstwach posiadających atmosfery? Nic - prócz niewyrobienia umysłowego i
psychicznego z poczuciem pustki, która niedostrzegalnie dusze dławi; nic prócz
osamotnienia, odcięcia od wszystkiego w świecie, od przeszłości, przyszłości,
dnia dzisiejszego. Nie było chyba podobnie bezradnej samotności, jak ta, w
jakiej się znalazła dusza Młodej Polski. W Polsce wynaleziono sposób tracenia
wiar nawet niepozyskanych. Polska nauczyła się przeżywać wszelkie załamania
się myśli nowoczesnej, nie przeżywając jej wzlotów, wszystkie porażki
nowoczesnego człowieka kładły się tu na duszę śmiertelnym pokostem. I niech mi
tylko nie mówią o cenzurze! Cenzura tylko mogła me dopuszczać nowej myśli:
prasa polska ją zawsze z rozkoszą szkalowała. Cenzura nie dopuszczała wieści o
tajemnie pod ziemią wrącym życiu: nie ona stworzyła literaturę, w której świat
cały zamknięto w czterech ścianach prywatnego, deskami od życia odgrodzonego
partykularza. Wróg stworzył warunki zewnętrzne naszego upośledzenia
kulturalnego - nie on je idyllizował. Wróg zabijał, ciemiężył polską pracę we
wszystkich jej formach, przecinał wszystkie tętnice, poprzez które dopływała
do niej gorąca krew z zachodu, ale nie on stworzył przeklęty nastrój
tryumfującego, miałkiego rozsądku, idyllę słodkiego pod osłoną bagnetów
dobrobytu, cnót domowych, wiodących do niezawodnego na pohańbionym ciele
skutej, mordowanej pracy, bytowania. Nie on wytworzył ten patriotyzm,
przychodzący po przepiciu jak czkawka, patriotyzm toastów i rozrzewnień,
buńczucznych wspomnień i roztropnego pełzania.
Żyć, póki można i jak można - to była cała mądrość. Wszystko: cała przeszłość,
teraźniejszość, praca ludu, dopływy kulturalne z zachodu - wszystko - nawet
sama niewola, przetwarzały się w podstawy domowego dobrobytu. Usłanie
zacisznego gniazdka wbrew wszystkiemu i mimo wszystko - to był dominujący fakt
życiowy, podstawowa troska: niech tam sobie , co chcą mówią, myślał pan Benet,
a przecież co mam - to mam, beatus qui tenet, i nie ma takiej rzeczy, z której
by rozsądny człowiek nie mógł ulepić maluteńkiej sobie, skromniutkiej, ale
pewnej kariery. I stąd ten zdrowy śmiech, ten szczeropolski złoty humor. Cały
świat tam się biedzi, gdzieś się rwie, a ja tu sobie siedzę na uboczu: myślę,
że można tak, można inaczej. Po co się przejmować - nauka, kościół, postęp,
zacofanie, wszystko to dobre, o ile się przyda, o ile zdołam dla siebie, dla
swoich, dla rodziny, coś z tego wysnuć. Wszystko kocham - o nic nie dbam. Z
rodu kurki czubate!" Niczemu się nie oddam w niewolę, żadnej idei, dogmatowi:
wszystko jest dobre, o ile na dobre wychodzi. Gdziekolwiek gniazdko można
usłać, ścielę je: na kominie fabrycznym, wieży kościelnej, na strażnicy
ideowej; wszystko jedno. To tylko jest właściwe: rodzina posiadająca coś,
mniej lub więcej wygodna wegetacja; wszystko inne, cały świat, chlubne
wspomnienia i dzisiejsza hańba - wszystko to się przemieli na chleb powszedni.
WÄ…tki
Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Jak ciÄ™ zĹ‚apiÄ…, to znaczy, ĹĽe oszukiwaĹ‚eĹ›. Jak nie, to znaczy, ĹĽe posĹ‚uĹĽyĹ‚eĹ› siÄ™ odpowiedniÄ… taktykÄ….